O mnie

W wielkim skrócie: z zamiłowania jestem przyrodnikiem, a w życiu szczęśliwą żoną i mamą.

Moja przygoda z przyrodą zaczęła się we wczesnym dzieciństwie, a właściwie w momencie zakończenia przedszkola, kiedy dostałam książkę „Moja Pierwsza Encyklopedia. Przyroda”. Zawsze lubiłam psy i koty, których było u nas i w sąsiedztwie pod dostatkiem, ale po przejrzeniu tej książki stałam się prawdziwym miłośnikiem przyrody. Od tego czasu zaczęłam kolekcjonować wszystkie wycinki z gazet związane ze zwierzętami, zbierałam plakaty, pocztówki, karteczki, kartki do segregatora, oglądałam filmy przyrodnicze, płakałam na każdym filmie rodzinnym z udziałem czworonogów. I snułam plany. Widziałam siebie na konferencjach międzynarodowych, w Afryce, na morzach i oceanach, pod wodami tychże mórz i oceanów, w lasach tropikalnych, na sawannie, nawet na kole podbiegunowym! Oczywiście miałam mocno wyidealizowany obraz siebie, jako obrończyni przyrody, która szkaluje złoczyńców i broni uciśnionej przyrody..

A jak się potoczyły moje losy? W gimnazjum (tak, niestety mnie to spotkało) poszłam do klasy przyrodniczej i byłam członkiem Ligii Ochrony Przyrody (LOP). Na studia wybrałam się na UJ na studia biologiczno – geograficzne. Licencjat z geografii, magister z biologii. Na studiach miałam okazję wziąć udział w kursie ekologii tropikalnej w Wenezueli, co uważam za jedno z głębszych doświadczeń.

O BLOGU

Jeśli przeglądniecie spis treści na pewno zobaczycie, że rozstrzał tematyki jest dość spora. A to dlatego, że zakładając bloga nie miałam wizji konkretnej tematyki; wiedziałam tylko, że będzie to blog o przyrodzie, z naciskiem na zwierzęta. Przy okazji recenzje książek, a jak się uda to również recenzje produktów ekologicznych. Przez pewien czas pojawiło się sporo wpisów dotyczących ruchu zero waste, ale zdecydowałam, że powinnam wrócić do korzeni, tylko bardziej zawęzić tematykę. I bardzo bym chciała Was zarazić podziwem dla Polskiej przyrody.

Od dziecka lubiłam zwierzęta i żywo interesowała mnie ich ochrona. Marzyłam o udziale w międzynarodowych konferencjach, wyjazdach do Afryki, Ameryki Południowej, czy eksploracji mórz i oceanów. Na studiach planowałam nawet wyjechać na 3 miesiące na projekt biologiczny na stację badawczą na Antarktydzie, a później na wolontariat do Afryki do jednego z rezerwatów przyrody. Bolało mnie kłusownictwo i bezsensowne zabijanie zwierząt dla trofeów, oburzało mnie mordowanie delfinów i wielorybów przez Japonię i Norwegię, aż w końcu usłyszałam te słowa:

Nie można nazywać się ekologiem i jeść zwierzęta

i byłam święcie oburzona. Przerzucałam w myślach argumenty na zbicie ten nonsensownej wypowiedzi, aż w końcu emocje opadły i nie miałam innego wyjścia jak zaakceptowanie gorzkiej prawdy: nie można nazywać się ekologiem, czy przyjacielem zwierząt i je zjadać.  Dlatego  od czasu do czasu, zwłaszcza w październiku (miesiącu w którym przestałam jeść mięso) i w styczniu (miesiącu w którym zrezygnowałam z mleka i nabiału) znajdziecie też informacje o weganizmie, który swoją ideą idealnie nawiązuje do zagadnień ochrony przyrody.

Zapraszam wszystkich do czytania mojego bloga i kontaktu poprzez komentarze lub adres e-mail aneta@bpbywalec.pl 🙂

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl

Jeden komentarz

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *