Wizerunek niedźwiedzia w różnych kulturach

Od rodzimego niedźwiedzia brunatnego, przez pogodną pandę wielką, po niedźwiedzia polarnego – największego lądowego drapieżnika. Rodzina niedźwiedziowatych zamieszkuje obie Ameryki, Arktykę oraz Eurazję. Dla wielu ludzi poczciwe misie, dla innych chodzące maszyny do zabijania. Jaka jest prawda o tych majestatycznych ssakach? Jak zawsze prawda tkwi po środku.

Niedźwiedzie należą do drapieżników, ale poza niedźwiedziem polarnym, który żywi się z racji środowiska życia wyłącznie mięsem, żywią się głównie owocami i innymi częściami roślin. Mimo to są to drapieżniki uzbrojone w potężne pazury i pokaźnych rozmiarów kły, co w połączeniu z ich ogromną masą tworzy z nich potencjalne maszyny do zabijania. Niech nas nie zwiedzie ich powolny, nieco ociężały chód – potrafią osiągać prędkość nawet 60 km/h. Do tego mają świetnie wyczulony zmysł węchu – potrafią z dala wyczuć młode łosie, czy spożywany przez ludzi pokarm na górskich szlakach.

Dla starożytnych Greków niedźwiedź był symbolem budzącej się wiosny, a w Katalonii do dziś w tłusty czwartek lub w święto Matki Boskiej Gromnicznej uroczyście obchodzi się koniec zimowego snu niedźwiedzi. W Polsce niedźwiedzie w przeciwieństwie do wilków są dobrze postrzegane przez większość społeczeństwa. Nie sposób tu nie wspomnieć o Wojtku – syryjskim niedźwiedziu brunatnym, żołnierzu i kapralu, który brał udział w bitwie o Monte Casino. Wojtek bardzo zżył się ze swoimi kolegami z armii – razem z nimi nosił pociski, pił piwo, nawet palił papierosy. Zasłużył nawet na własną sypialnię, ale że był bardzo towarzyski i nie lubił samotności, często w nocy przytulał się do śpiących żołnierzy. Bardzo lubił jeździć w szoferce wojskowych ciężarówek, ale zdecydowanie jego ulubionym zajęciem były zapasy z żołnierzami – może dlatego że prawie zawsze wygrywał, a przegrany leżał jak długi i był „myty” Wojtkowym językiem. Po wojnie Wojtek trafił do ZOO w Edynburgu, gdzie często był odwiedzany przez swoich przyjaciół z pola bitwy.

www.wikipedia.pl

www.wikipedia.pl

www.wikipedia.pl

www.wikipedia.pl

www.wikipedia.pl

www.wikipedia.pl

Inną wojskową maskotką była biała niedźwiedzica Baśka Murmańska. Została przygarnięta w północnej Rosji i przyjęta do baonu murmańczyków. Oswojona i wytresowana bawiła się z dziećmi żołnierzy, naśladowała krok marszowy, a podczas defilady w 1919 w Warszawie stanęła na dwóch łapach i zasalutowała samemu Józefowi Piłsudskiemu, po czym podała mu łapę na przywitanie. Niestety los dla Baski nie był tak łaskawy jak dla Wojtka. Podczas kąpieli w Wiśle pod Modlinem, zerwała się z łańcucha i przepłynęła do wsi, po drugiej stronie rzeki. Została zakuta widłami przez przerażonych jej widokiem miejscowych chłopów. Gdy żołnierze w końcu przebyli rzekę, z niedźwiedzicy zdzierano już skórę. Wypchana zdobiła Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie jeszcze jakiś czas po II wojnie światowej, po czym ślad po niej zaginął.

http://www.baskamurmanska.pl/

http://www.baskamurmanska.pl/

 

Wszyscy znamy białego misia na krupówkach, z którym każdy sobie robi zdjęcia. I niestety zbyt dobry obraz niedźwiedzi w ludzkiej świadomości może prowadzić do fatalnych skutków: wielu ludzi spotykając niedźwiedzie na szlaku, również chce sobie zrobić z nimi zdjęcie. A skutki mogą być tragiczne. Musimy pamiętać, że to dzikie zwierzęta, a przede wszystkim ogromne zwierzęta! Najczęściej ataki zdarzają się, gdy niespodziewanie wejdziemy takiemu „misiowi” w drogę, albo gdy spotkamy matkę z młodymi. A do spotkań dochodzi coraz częściej, co spowodowane jest dokarmianiem, złym zabezpieczaniem śmietników i obozowisk, przez co niedźwiedzie zamiast poszukiwać pokarmu  w swoim środowisku, wolą pójść na łatwiznę. W celu przeciwdziałania sytuacjom konfliktowym WWF Polska po raz kolejny ruszyło z akcją „Nie mów do mnie misiu”. Akcja ma na celu uczulić społeczeństwo na zagrożenie jakie dla „obu stron” może prowadzić nasze nieodpowiedzialne zachowanie na szlaku. Akcja zainspirowana została m.in. przypadkiem niedźwiadka zabitego przez turystów w Dolinie Chochołowskiej, czy niedźwiedzicy Magdy, która tak przyzwyczaiła się do dokarmiania przez turystów, że nie potrafiła już samodzielnie sobie radzić w naturze. Trafiła do zoo, gdzie niestety nie potrafiła się przystosować i zdechła.

www.wwf.pl

www.wwf.pl

 

Sposobem na unikanie sytuacji, gdy niedźwiedzie przyzwyczajają się do ludzkiej  obecności jest strzelanie gumowymi kulami, flary ogniowe czy gaz pieprzowy. Przed atakami na pasieki, czy zwierzęta hodowlane chronią elektryczne pastuchy. W Polsce ataki na ludzi są na szczęście bardzo rzadkie. Od 2000 roku, niedźwiedzie brunatne atakowały głównie w Rosji, Słowenii, Bośni i Hercegowiny. W Rumuni notuje się nawet 20 ataków na rok. Najwięcej przypadków śmiertelnych spowodowane jest  właśnie przez niedźwiedzie brunatne – aż 90%.

A skąd wzięła się moda na pluszowe misie? Od Teddy Roosevelta! Prezydent USA przygarnął małego niedźwiadka, który utknął na drzewie i miał być zastrzelony. Od tego czasu początkowo Ameryka, a później cały świat oszalał na punkcie pluszowych misiów. Jednak w przeciwieństwie do pozytywnego nastawienia do wilków, niedźwiedzie w Stanach Zjednoczonych budzą prawdziwy postrach. Nie licząc Alaski i północnych krańców Kanady, gdzie prym wiodą niedźwiedzie polarne, dwoma gatunkami wchodzącymi w konflikt z ludźmi w Ameryce Północnej są niedźwiedź szary, znany bardziej jako grizzly oraz niedźwiedź czarny, czyli baribal.

www.wikipedia.org

www.wikipedia.org

 

Według ekspertów grizzly są bardziej agresywne od mniejszych niedźwiedzi czarnych – są one zbyt duże, żeby w razie niebezpieczeństwa uciec na drzewo, jak często robią niedźwiedzie czarne, pozostaje więc im stanąć w pozycji na dwóch tylnych łapach, co ma wystraszyć potencjalnego wroga, lub od razu przejść do ataku. Oczywiście najbardziej niebezpieczne są samice z młodymi, odpowiadają za około 70% śmiertelnych ataków na ludzi. Niedźwiedzie unikają kontaktu z człowiekiem i nie traktują go jako potencjalnego źródła pożywienia, do ataków dochodzi podczas przypadkowych spotkań, i niestety coraz częściej przez nieodpowiedzialne zachowanie ludzi na szlakach. Niedźwiedzie przychodzą na campingi w poszukiwaniu łatwego pożywienia, a coraz częściej są niemiłymi gośćmi w pobliżu domostw znajdujących się blisko ich siedlisk. W Stanach i Kanadzie dużo inwestuje się w różnego rodzaju zabezpieczenia np.  pojemniki „bear proof”, zawieszanie zapasów jedzenia na wysokich gałęziach poza zasięgiem łap niedźwiedzi, czy  pojemniki  „bear be gone”, czyli pojemniki z przynętą – gdy niedźwiedź wkłada głowę do pojemnika, przynęta eksploduje gazem pieprzowym, co ma nauczyć niedźwiedzie kojarzenia pojemników z nieprzyjemnym wydarzeniem i oduczyć je korzystania ze śmietników.

http://www.bearicuda.com/

http://www.bearicuda.com/

 

http://rookery.s3.amazonaws.com/

http://rookery.s3.amazonaws.com/

 

Co bardziej kłopotliwe osobniki są odławiane i wywożone w dzikie ostępy, niestety ta metoda jest bardzo kosztowna, i co ważniejsze mało skuteczna. W większości przypadków wywiezione osobniki powracają na wcześniej zajmowane rejony. Dlatego co roku około 50 najbardziej konfliktowych osobników idzie na odstrzał (Kanada).  Na szlaku najlepiej podróżować  w 6 lub więcej osób i posiadać gaz pieprzowy lub broń z gumowymi nabojami. I wbrew temu co wpaja nam się od dziecka „w lesie się nie krzyczy”, w królestwie niedźwiedzi najlepiej być głośno – rozmawiać, śpiewać, słuchać radia. W ten sposób nie zaskoczymy niedźwiedzia; jeśli wcześniej nas usłyszy, najpewniej jak najszybciej się oddali.

Przy okazji grizzly warto przedstawić postać Charliego Russell`a, który spędził 10 lat na Kamczatce, gdzie przywoził zakupione w różnych miejscach grizzly i uczył je życia w dziczy. Russell do dziś bezskutecznie walczy o przezwyciężenie obrazu grizzly jako bezwzględnego mordercy.

Niedźwiedź czarny cieszy się nieco cieplejszym wizerunkiem. Pierwotni mieszkańcy Ameryki wierzyli, że te niedźwiedzie są wcieleniem Wielkiego Ducha (podczas gdy grizzly miał być wcieleniem Złego Ducha).  Jest również maskotką Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych, czy Uniwersytetu w Maine i Baylor. Ten gatunek nie budzi takiego postrachu  w społeczeństwie jak grizzly, ale niestety zdarzają się ataki na ludzi. W sytuacjach spotkania z ludźmi niedźwiedzie te zamiast ataku częściej pozorują udawany atak, wydają głośne odgłosy i walą łapą w ziemię, co ma odgonić potencjalnego wroga. Między rokiem 1900 a 1980 odnotowano 23 śmiertelnych ataków na ludzi. Ogólnie notuje się większą liczbę ataków niedźwiedzi czarnych niż niedźwiedzi grizzly, ale wynika to z faktu, że te pierwsze są bardziej liczne i rozpowszechnione, niż z ich większej agresji. Również samice z młodymi nie przejawiają takiej agresji, lecz mimo to zdarza się, że atakują ludzi.

Jak przedstawia się sytuacja niedźwiedzi w Azji? Niestety różowo nie jest. Wszystko przez wierzenia ludności w magiczne właściwości różnych części ciała tych zwierząt. W przeciwieństwie do społeczeństw Europy, Ameryk i Rosji, społeczeństwa azjatyckie traktują od wieków niedźwiedzie nie jako wroga publicznego, ale jako wielkie dobrodziejstwo, z którego można czerpać w pełni. Pomimo wielu zakazów, kar za kłusownictwo i przetrzymywanie zwierząt, rozwoju medycyny, do dziś, niedźwiedzie są zabijane w celach kulinarnych, dla medycyny ludowej, czy na trofea myśliwskie. Na poprawę swojej sytuacji doczekała się panda wielka, która stała się maskotką Chin. Inne gatunki azjatyckie wciąż walczą o swój byt. Czy jednak mają szanse przetrwać, póki ich byt zapewnia źródło dochodu na czarnym rynku? Czy szansą na ich ratunek jest wzrost świadomości ludzi wierzących w magiczne właściwości ich łap, czy żółci? Oby nie było za późno.

panda

 

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl