Leśne przedszkola

Dziś po raz pierwszy usłyszałam o skandynawskim „wynalazku”, jakim są leśne przedszkola. Są to przedszkola, których pomieszczenia ograniczają się do miejsca spożywania posiłków, toalety, ewentualnego miejsca schronienia w przypadku ekstremalnych warunków pogodowych. Bowiem prawie cały okres pobytu w takim przedszkolu dzieci spędzają na świeżym powietrzu, niezależnie od pory roku. Może się wydawać, że w mroźnej dla nas Skandynawii takie rozwiązanie jest wręcz niebezpieczne dla zdrowia dzieci. Jednakże warto tu zaznaczyć różnice w wychowywaniu dzieci według modelu skandynawskiego, a modelu naszych babć: u nas jest wyraźna tendencja do okrywania dzieci tonami odzieży, trzymania ich w pokojach o wysokich temperaturach, innymi słowy trzymania dzieci pod kloszem. Natomiast w Skandynawii bez problemu możemy zobaczyć dzieci w wózeczkach bez czapeczek, maluchy biegające bez szalików, a warunki cieplne w domach są dalekie od naszych cieplarnianych. O tym który model wychowania jest lepszy trudno decydować, jednakże fakt faktem, że dzieci w Polsce często chorują bo są przegrzane, bo temperatura w ich sypialniach uniemożliwia swobodne oddychanie, a jeśli jeszcze pokoje nie są wietrzone, o katar czy alergię nietrudno.

Wracając jednak do naszych leśnych przedszkoli – nie bez znaczenia użyty jest tu przymiotnik „leśny”. Otóż zajęcia prowadzone są w otoczeniu drzew, nie na łąkach, czy polach, gdzie dzieci byłyby wystawione na porywy wiatru, czy niższe temperatury. Pomyślmy, nawet 8 godzin dziennie aktywnie spędzonych na świeżym powietrzu, same zalety! Oprócz tego, że dzieci mają okazję się dotlenić, nabyć odporności, ćwiczyć koordynację ruchową, zregenerować oczy od wpatrywania się w  komputery, tablety, telewizory, etc, to mają również okazję swobodnie poskakać po błocie, porzucać się liśćmi, zbudować szałas, poznać otaczającą nas przyrodę, nauczyć się opieki nad zwierzątkami, nauczyć się radzenia sobie w terenie, używania różnych narzędzi, a wreszcie wyciągnąć rodziców z domów, bo przekonały się na własnej skórze, że przebywanie poza domem jest super. Dzieci ubierane są na cebulkę, mają gumowce, płaszcze przeciwdeszczowe, śniegowce, ciepłe kurtki, bo według złotej zasady nie ma złej pogody, są tylko źle dopasowane ubrania. A w tych przedszkolach nie ma złych dopasowanych ubrań 🙂 Leśne przedszkola wbrew obawom rodzicom mają wiele zalet zdrowotnych: dzieci nabywają odporności, zwiększają swoją sprawność fizyczną i równowagę, rzadziej chorują na alergię i astmę, a dzięki ciągłemu kontaktowi z naturą lepiej się rozwijają, są spokojniejsze, bo mają szanse rozładować ogrom dziecięcej energii, uruchamiane są bowiem wszystkie zmysły, a bodźce środowiskowe wspaniale wpływają na pobudzanie spostrzegawczości i wyobraźni, a więc i kreatywności.

Idea powstała w latach `50 ubiegłego wieku i stopniowo rozprzestrzeniała się na teren Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwajcarii, Czech i Stanów Zjednoczonych. Powoli do środowiska typowo leśnego zaczęły dochodzić zajęcia w zieleni miejskiej, na wrzosowiskach, itd. Poniżej filmik przedstawiający jeden z przedszkoli na wolnym powietrzu w Szkocji: Secret Garden.

W Polsce moda na leśne przedszkola powoli wkracza na salony, ale czy przyjmie się w naszym społeczeństwie zamykającym dzieci pod kloszem? Czas pokaże, osobiście mam ogromną nadzieję, że tak!

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl

4 komentarze

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *