Pieluchy wielorazowe

Święta Bożego Narodzenia za pasem, więc jeśli jeszcze nie macie prezentów, a chcielibyście sprawić pożyteczny prezent i macie „kilka” nadprogramowych groszy, może Was zainteresują ekologiczne pieluchy wielorazowe. Wydatek jest dość spory, ponieważ za jednym razem trzeba wydać lekką ręką ponad 900 zł, ale w perspektywie czasu zakup ten jest bardziej korzystny niż używanie popularnych pampersów. Dodatkowo pieluchy te są zdrowe dla pup dzieci, ponieważ nie zawierają związków ropopochodnych i innych związków alergizujących; pupa może oddychać. Pieluchy są też przyjazne dla środowiska: fakt faktem trzeba zużywać prąd i wodę na pranie, ale nie zaśmiecamy świata tysiącami ton pampersowych śmieci.
Wielorazowe pieluchy mogą się kojarzyć z koszmarem naszych mam i babć, jakim było ciągłe gotowanie i rozwieszanie po mieszkaniach tetrowych pieluch. Dzieci trzeba było ciągle przebierać z przemoczonych ciuszków, łóżeczka wykładać ceratami – jednym słowem zamiast cieszyć się okresem niemowlęcym, sen z powiek umykał przez widmo pieluch. Współczesne pieluchy wielorazowe na szczęście nie wymagają gotowania, a dodatkowo są równie chłonne co pampersy. Jak dla mnie same zalety.

Chciałam Wam przedstawić dwa rodzaje pieluch wielorazowych, które miałam okazję wypróbować.

Na pierwszy okres pieluchowania zaopatrzyłam się w 3 otulacze PUL oraz 15 wkładów bambusowych firmy Kokosi – to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wzory otulaczy przecudowne, przyjemne, delikatne, wkłady również miękkie, bez żadnych ostrych końcówek, bez foli, bez klejów (zapinane na napy), wszystko naturalne. Pupa wyglądała wręcz cudownie w takim zestawie.

Kokosi New Born

Kokosi New Born

 

Jednakże, jak to często bywa pierwsze wrażenie okazało się mylne. Po pierwszym tygodniu stosowania pojawiła się irytacja. Początkowo, przez pierwsze 3 dni, kiedy nasze dziecko jeszcze mało siusiało i zamiast kupki wydalało smółkę, zarówno otulacze jak i wkłady sprawowały się rewelacyjnie. Otulacze New Born mają ten plus, że można je trochę regulować, także kikut pępka jest bezpieczny, a po odpadnięciu kikuta pieluszkę można „powiększyć”, tak że pasuje na rosnące szybko dziecko. W szpitalu kilka razy musieliśmy się posiłkować zwykłym pampersem i niestety skutki od razu były widoczne w postaci opszczypanej pupy. Przy naszych ekologicznych pieluszkach pupa pozostawała zdrowa. Ale kiedy córka zaczęła częściej siusiać, a kupka była już bardziej wodnista, zdarzało się, że praktycznie po każdym przebudzeniu (jakieś 2 godziny) dziecko trzeba było przebierać, bo było przesikane, albo trochę kupki wyszło poza otulacz, tak że dziecko było do mycia, a otulacz do prania. Przy trzech otulaczach pralka chodziła czasem 2 razy dziennie, a często i to nie wystarczało. Otulacze teoretycznie powinny wystarczyć do końca pierwszego miesiąca, przy mniejszych bobasach do drugiego, więc nie opłaca się kupować zbyt wiele otulaczy i wkładów. Ale przy częstotliwości wymiany pieluch średnio co 2 godziny nie ma szans, żeby taki zestaw wystarczył. Chyba lepiej więc zacisnąć zęby i na ten pierwszy okres zaopatrzyć się w zwykłe pampersy.

Po drugim tygodniu stosowania pieluch zamówiliśmy drugi zestaw, który ma nam wystarczyć do końca okresu pieluchowania. Tym razem na wszelki wypadek zamówiliśmy nie 3, ale 4 otulacze i 15 wkładów.  Z tym, że miało to nastąpić około 2 miesiąca życia, a więc kiedy tych kupek ma podobno już być mniej, a więc trochę mniej przewijania. Więc pralka chodzi codziennie, żeby zawsze dostępny był czysty wkład. Na ten okres pieluchowania zdecydowaliśmy się na pieluchy firmy Milovia.

Milovia One Size PUL

Milovia One Size PUL

Szczęśliwie tym razem nie zdarzyło się, żeby otulacz przemókł. Czasem jednak wkład może się przekręcić i wnętrze otulacza było przybrudzone, ale nigdy nic nie wyszło poza otulacz. Podobnie jak otulacze firmy Kokosi, otulacze Milovia są zapinane na napy. Mają trzy  etapy regulacji, tak więc są przeznaczone dla dzieci od 4 do 16 kg. Dodatkowo na wkłady zakładaliśmy bibułkę, którą wraz z kupką można wyrzucić do toalety – fajna opcja, bo jakoś przyjemniej wkłada się do pralki w miarę czyste wkłady, a nie z resztkami kupki. Ich plusem jest również to, że można ich użyć do wytarcia pupy. Niestety przy kolejny zamówieniu otrzymaliśmy bibułki kukurydziane, które już nie były takie fajne – nie nadawały się jako szmatki i największy ich minus: przyklejały się do pupy, przez co pupa nieraz była podrażniona. Jednak po odstawieniu bibułek pupa wciąż i wciąż była zaczerwieniona. Po konsultacji z producentem okazało się, że być może dawaliśmy zbyt mało proszku, i wkłady były zwyczajnie niedoprane. Ale po kilkukrotnym wypraniu sytuacja się powtarzała – prawdopodobnie nasza córka jest uczulona na poliester, z ciężkim sercem musieliśmy więc odstawić pieluchy i chwilowo przerzucić się na pieluchy jednorazowe. Taki rodzaj uczulenia zdarza się bardzo rzadko, jak pech to pech. Muszę tu jednak oddać ukłon w kierunku producenta, bo w zaistniałej sytuacji okazał pełen profesjonalizm i zaangażowanie w sprawę.

Co istotne, wkłady i otulacze pierze się w pralce wraz z innym rodzajem prania, ale nie wolno stosować temperatury powyżej 60 stopni, nie wolno stosować wybielaczy, płynów zmiękczających, mydeł, olejków, nie wolno ich suszyć w suszarce, ani na kaloryferze. Do prania polecam proszek do prania dla dzieci (Lovela, Dzidziuś, Jelp) i łyżkę odkażacza. Odkażacz jest antybakteryjny, składa się z sody i przyjaznych dla skóry dziecka oraz dla środowiska substancji. Jeśli chodzi o przechowywanie brudnych pieluszek, niezbędny jest oczywiście szczelny kubeł. O dziwo dość ciężko znaleźć coś takiego, co nie kosztowałoby zawrotnych jak na taki produkt cen. Do kubła można wkropić parę kropel olejku z drzewa herbacianego, który ma właściwości antybakteryjne.

Odkażacz

Odkażacz

Żeby być w pełni obiektywną, muszę jednak przyznać, że aspekt prania bywa męczący. Bo, żeby załadować pralkę, nie wystarczy włożyć do niej te 4 otulacze i 15 wkładów. A przecież trzeba mieć kilka kompletów w zapasie. Tak więc przy pralce na 7 kg, do każdego prania wrzucamy wszystko co zdążyło się w ciągu dnia ubrudzić, albo na siłę szukamy czegoś czym można uzupełnić bęben. A że otulaczy ani wkładów nie można prać w żadnych płynach zmiękczających, ani olejkach eterycznych, pranie nie jest tak przyjemne jak zwykle. Taki mały minus.

Pomimo różnych doświadczeń, szczerze polecam wszystkim rodzicom stosowanie pieluszek wielorazowych, mimo obaw, że jest z tym dużo zachodu, trzeba prać, i co jeśli wychodzimy na spacer lub w gości. Korzyści są potrójne: zdrowa pupa naszego dziecka, dbałość o środowisko i długofalowa korzyść dla portfela. Kolejny plus: wspieracie polskich przedsiębiorców, bo obie opisywane przeze mnie zestawy pochodzą od polskich producentów. A poza tym, maluszki w takich pieluszkach wyglądają rozbrajająco 🙂

Wciąż czekamy na nowe pieluchy. O tym jak się sprawdziły dowiecie się z kolejnych wpisów.

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl