Co zrobić, gdy znajdzie się pisklę

W okresie od maja do lipca, kiedy trwa okres lęgowy ptaków, możemy  gdzieś w parku, w ogrodzie, czy w sadzie trafić na pisklę. W takiej chwili ogarnia nas wzruszenie nad losem biednego pisklęcia, mamy ochotę zapewnić mu opiekę, wykarmić i odchowanego wypuścić na wolność. Objawia się tym samym nasza rola człowieka jako opiekuna żywego stworzenia. Ale czy nie powinniśmy pozostawić naturę samej sobie? Czy nasze decyzje podejmowane pod wpływem emocji tak naprawdę są dobre dla piskląt? Prawda jak zwykle tkwi po środku.

Zanim pośpieszymy biednemu pisklakowi na ratunek musimy być pewni, że takowy tego ratunku potrzebuje.  Większość piskląt bowiem przedwcześnie opuszcza gniazdo, zanim dobrze nauczą się latać i ukrywają się w zaroślach, skąd donośnym głosem dają znać rodzicom, którzy opiekują się pisklakiem do uzyskania przez niego samodzielności. Czasami wystarczy więc pisklę, które znajduje się na chodniku lub jezdni położyć na koronie najbliższego drzewa lub krzewu, aby zapewnić mu bezpieczeństwo. Może być tak, że w wyniku np. gwałtownej burzy, wiatru, ulewy pisklę wypadło z gniazda. Jeśli nie ma połamanych skrzydeł, ani innych objawów zagrażających życiu, może być karmione przez rodziców i jeśli nie trafi na drapieżnika lub na wyjątkowo niesprzyjające warunki atmosferyczne, ma szanse na przeżycie i nie należy go ruszać. Jeśli natomiast ptak ma połamane skrzydła, zagraża mu drapieżnik, lub po dłuższej obserwacji  (z pewnej odległości, żeby nie spłoszyć rodziców) widzimy, że żaden ptak nie przylatuje do pisklęcia, wtedy możemy spróbować takiego ptaszka przygarnąć.

Zanim jednak weźmiemy ptaka do domu, musimy pamiętać, że po pierwsze ptaki roznoszą różne choroby, którymi mogą zarazić się ludzie lub zwierzęta domowe, to po drugie  mogą być zapasożycone i posiadać ptasie pchły, które mogą przenieść się na zwierzęta domowe.  Z drugiej strony musimy zapewnić bezpieczeństwo skrzydlatemu pacjentowi, a więc zastanówmy się, czy będziemy mieli je gdzie trzymać (najlepiej w zasłoniętym miejscu, żeby nie odczuwało zbyt dużego stresu) i czy ochronimy je np. przed kotem czy psem.

Pisklęta żywią się przyniesionym przez rodziców pokarmem – ziarnojady ziarnem, ptaki owadożerne owadami. Tu pojawia się pierwszy problem przypadkowego hodowcy – dobroczyńcy: musi po pierwsze rozpoznać gatunek ptaka i zastanowić się, czy będzie w stanie takiego pisklaka wykarmić.

  • Jan Sokołowski, który przez kilkadziesiąt lat hodował ptaki podaje recepturę na odżywczą papkę, idealną dla ziarnojadów: pogryziony mak obficie zmieszać ze śliną, do tego dodać taką samą ilość pogryzionej bułki lub biszkopta i taką papkę wsuwać pisklętom do gardła. Wykonanie może mało przyjemne, ale skład chemiczny takiej karmy jest zbliżony do naturalnego pożywienia jakim są karmione pisklęta w naturze, dodatkowo olej makowy goi jelita i przeciwdziała groźnej chorobie bakteryjnej powodowanej przez salmonellozę. WAŻNE! Taką papkę może przygotowywać tylko i wyłącznie osoba niepaląca! Nikotyna  zabija każde pisklę w przeciągu godziny.
  • Gatunki, które oprócz ziarna karmią swe pisklęta również owadami, np. zięby, mazurki, trznadle, można karmić taką samą papką z dodatkiem ugotowanego żółtka kurzego jaja, z tym, że żółtko to również musi być dobrze przeżute ze śliną

Z pisklęciem wegetarianinem  jak z małym dzieckiem, trzeba je karmić co dwie godziny, między 6.00 a 18.00. Jeśli jest to pisklę, które ma do 12 dni życia, to samo będzie domagało się jedzenia, szeroko otwierając dzióbek. Jeśli jednak trafi nam się starsze pisklę, które było na etapie wychodzenia z gniazda, będzie się bało widoku człowieka, i początkowo trzeba będzie siłą kłaść papkę do gardła. Ile jednorazowo należy podać pokarmu? Tyle, aby dobrze widoczne wole wypełniło się całkowicie.

Karmienie pisklęcia mięsożercy to zdecydowanie bardziej skomplikowana sprawa. Po pierwsze trzeba zapewnić mu odpowiednią ilość owadów: larw, dżdżownic, pędraków chrząszczy.  Co gorsza takie pisklę musi być karmione co kilka minut, a więc jest to duże wyzwanie dla zastępczego rodzica.

Często zdarza się, że pisklęta w okolicach sadów zostają pozbawione opieki, w wyniku zatrucia się rodziców przez opryski. W takiej sytuacji pisklaki oprócz podstawowej opieki mogą potrzebować odtrutki. Za Janem Sokołowskim proponuję spróbować nakarmić takiego pacjenta kilkoma kroplami słodzonego mleka – jest to sprawdzona metoda na zatrucia przewodu pokarmowego, niestety nieskuteczna w przypadku zatruć organizmu drogami oddechowymi.

Jeśli ptak, którym się zaopiekujemy ma poranione skrzydła, złamane kończyny, lub inne objawy patologii najlepiej oddać go do weterynarza. Jeśli nie mamy od razu takiej możliwości, postarajmy się o małą klatkę, w której umieścimy wodę, a klatkę położymy w zacisznym miejscu, aby ptak mógł w spokoju regenerować siły. Jest jeszcze jedna możliwość: można zadzwonić do specjalisty z ośrodka rehabilitacji ptaków (centra takie powstają m.in. przy ogrodach zoologicznych i nadleśnictwach). Specjalista po wysłuchaniu opisu ptaka i jego stanu podpowie co zrobić, lub pokieruje nas do najbliższej jednostki pomocy medycznej dla zwierząt. Osoby z okolic Katowic mogą udać się do Leśnego Pogotowia mieszczącego się w Mikołowie przy ulicy Kościuszki 70 – można tu przyjechać z każdym dzikim zwierzęciem, które potrzebuje pomocy, również ofiary potrąceń przez samochody.

Tak więc, jeśli spotkacie na swej drodze pisklę teraz już będziecie mieć wskazówki, które pomogą Wam podjąć decyzję, czy ptak potrzebuje Waszej pomocy, czy też nie.

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *