Przyroda a Boże Narodzenie

Boże Narodzenie kojarzy się wszystkim z choinką i stroikami z gałązek iglaków. Ale tradycja bożonarodzeniowa wiąże się z przyrodą znacznie bardziej.

Choinka – tradycja stawiania w domu choinek jest stosunkowa nowa i przywędrowała do nas z Niemiec. Mimo że Jezus urodził się w Betlejem, w którym drzew iglastych nie znajdziemy, Kościół szybko przyjął nowy zwyczaj i nadał jej symbolikę chrześcijańską – choinka jako symbol biblijnego drzewa mądrości, dobra i zła, pod którym zaczęła się historia ludzkości. Na przełomie XIX i XX wieku dzieci wierzyły, że choinkę do domu przynoszą aniołki.

Najpopularniejszym drzewem jest świerk, w drugiej kolejności jodła, a dopiero na trzecim miejscu sosna. W XIX w. w Karpatach leśnicy przynosili wierzchołek jodły lub świerka z pierwszego drzewa ściętego w zrębie. Umieszczano ją przed domem i przystrajano torebkami nasiennymi miesięcznicy trwałej (judaszowe srebrniki), co miało chronić zabudowania leśniczówki przed wilkami.

Jemioła – tradycyjna polska dekoracja wieszana nad świątecznym stołem i nad drzwiami domu w celu zapewnienia spokoju i szczęścia w czasie Świąt. Jemioła wieszana nad wigilijnym stołem miała przynieść dostatek i sprawić, że składane życzenia się spełnią. Wieszana nad drzwiami miała bronić przed złymi mocami i chorobami oraz sprowadzać do domu życzliwe osoby. Pod jemiołą już za dawnych lat można się było bezkarnie całować. Po każdym pocałunku mężczyzna powinien zerwać po jednym owocu, a po zerwaniu ostatniego owocu miał otrzymać dar płodności.

http://bi.gazeta.pl/im/9f/8f/12/z19462047IH,Bez-jemioly-roczek-goly.jpg

http://bi.gazeta.pl/im/9f/8f/12/z19462047IH,Bez-jemioly-roczek-goly.jpg

 

W Beskidzie Sądeckim gospodynie zanurzała w misie z wodą gałązkę jedliny i kropiła nią członków rodziny na szczęście i na zdrowie. Na Spiszu natomiast obrzęd ten wykonywał syn gospodarza po powrocie z pasterki.

Podłaźniczki – ozdoby świąteczne wykonane z gałązek jodły (wiecznie zielona i żywa symbolizuje Chrystusa – drzewo życia), a także świerka lub sosny. Były nie tylko pachnącą ozdobą domu, ale też miały odpędzać złe moce, nieszczęścia i choroby, zapewnić zgodę i harmonię w rodzinie, a pannom zapewnić szybkie i szczęśliwe małżeństwo.W Beskidzie Sądeckim podłaźniczki wbijano w stertę gnoju przy stajni, co miało zagwarantować urodzaj ziemniaków, a z kolei w Beskidach Wschodnich chroniło zagrodę przed wilkami. Wierzono również, że ten kto jako pierwszy w wigilijny poranek wytnie odpowiednie na podłaźnik drzewko, ten będzie miał szczęście i dostatek w zagrodzie.

http://www.potrawyregionalne.pl/media/Image/obyczaje/podlazniczka_2.jpg

http://www.potrawyregionalne.pl/media/Image/obyczaje/podlazniczka_2.jpg

 

Po Świętach uschnięte podłaźniczki kruszono i dodawano do paszy dla zwierząt domowych lub zakopywano w bruzdach na polu, co miało zapewnić dobry urodzaj. Tradycja podłaźniczek kultywowana była w Polsce południowej i południowo – zachodniej (Podhale, Śląsk Cieszyński , Ziemia Sądecka i Krakowska, okolice Jarosławia, Rzeszowa, Sandomierza i Lublina).

Snopy siana i zboża – snopek zboża symbolizuje przekazanie sił witalnych w nim zawartych następnym zasiewom, a przez to corocznemu odradzaniu się zboża. W Białostockiem słomą ze snopka wigilijnego obwiązywali drzewa owocowe oraz ule w pasiece. W Rzeszowskim pastuszkowie obwiązywali sianem łyżki, aby się im bydło nie rozchodziło. W Podkarpaciu był zwyczaj „ciskania kop„, czyli podrzucania wigilijnych pasm słomy po wieczerzy wigilijnej, aby zboże w nadchodzącym roku było wysokie i dobrze plonowało. Pod stoły kładziono siano, które po Świętach dawano krowom i koniom do paszy, aby się dobrze chowały. W Białostockiem z wigilijnego siana skręcano mozele, które rozścielano w gniazdach kur by były czubate i dobrze opiekowały się kurczętami. Ze snopów wyłuszczano ziarno dla kur by dobrze rosły, a słomę podawano bydłu, by było zdrowe. Ze słomy robiono powrósła, którym opasywano się we żniwa, aby nie łamało w krzyżach.

https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiqhf-axYLRAhVBwBQKHaZEDDwQjRwIBw&url=http%3A%2F%2Fsklep.artidee.pl%2Fbukiety%2F850-duzy-snopek-polnych-traw.html&bvm=bv.142059868,d.ZWM&psig=AFQjCNH8icEJZJgZWwklRiOXSH6I5ucCyw&ust=1482315329432827

https://www.google.pl/duzy-snopek-polnych-traw

 

Osoby wolnego stanu wróżyły sobie z siana i słomy o miłości i małżeństwie. Wyciągnięte spod obrusa źdźbło zielone wróżyło udane zaloty zakończone ślubem i weselem w zapusty, zwiędłe i blade długie oczekiwanie na partnera, a łamiące się i poczerniałe – staropanieństwo lub starokawalerstwo.

Sianu z wigilijnego stołu przypisywano magiczne właściwości. Bydło po jego zjedzeniu miało nie chorować cały rok. Dziecko wykąpane z wodzie z sianem również miało być odporne na wszelkie choroby. W niektórych regionach gospodarze wlewali do miski wodę, wrzucali do niej siano, srebrny pieniądz, kawałek chleba i opłatek, po czym wszyscy domownicy obmywali twarz, aby ochronić się przed wrzodami, a dziewczętom po takiej ablucji miały ładnie rosnąć włosy.

Wierzenia związane z dniem św. Łucji – 13 grudnia

Babcia zawsze mówiła, że jaki dzień po św. Łucji, taki kolejny miesiąc w Nowym Roku. Niestety zawsze zapominam dopytać jak interpretować pogodę w odniesieniu do miesięcy. I tak 13 grudnia zapowiada pogodę na styczeń, a 24 grudnia, ostatni dzień obserwacji, zwiastuje pogodę w następnym grudniu. Ale jeśli jaki będzie np. lipiec przyszłego roku, jeśli 19 grudnia będzie padał deszcz, a jaki będzie jeśli będzie padał śnieg?

13 grudnia to również data kojarzona ze złymi mocami, które miały szczególną siłę w ten najkrótszy w roku dzień. Dzień św. Łucji i jego wigilia związane były ponoć ze wzmożoną działalnością czarownic i ich złych uroków. Wznoszono modły do św. Łucji o obronę, dzieci miały zakaz wychodzenia z domu, żeby nie zostały porwane przez czarownice, a przed domostwami i oborami rozrzucano zioła mające chronić przed złymi czarami.

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl