„The Cove” – Zatoka delfinów

Nawiązując do wczorajszej galerii oscarowej, chciałam Wam polecić film dokumentalny The Cove, który w 2010 roku zdobył statuetkę za Najlepszy Pełnometrażowy Film Dokumentalny. Film Louie Psihoyos i Fisher Stevens opowiada historię Rick`a Oberry i strasznej tajemnicy, którą odkrył w japońskim miasteczku Taiji.

Rick Oberry od dziesięcioleci zajmuje się walką na rzecz ochrony delfinów. Być może niektórzy z Was pamiętają go z filmu Flipper. W czasach, gdy na całym świecie funkcjonowały może ze trzy delfinaria, Oberry zajmował się ich tresurą i odłowem. Osobiście złowił 5 samic, które naprzemiennie odgrywały rolę tytułowego Flippera. Dzięki pracy nad filmem dowiedziano się bardzo wiele na temat inteligencji tych morskich ssaków, odkryto również, że warunki w których są trzymane w akwariach są dla nich degenerujące, a nawet śmiertelne.

flipper "The Cove" - Zatoka delfinów

http://www.iceposter.com/thumbs/MOV_2b2c0773_b.jpg

 

Przełomem dla Oberr`ego w postrzeganiu delfinów była śmierć Kathy, jednej z odtwórczyń Flippera. Po zakończeniu nagrań wszystkie samice trafiły do akwarium w Maiami. Kathy miała wyraźną depresję, stała się apatyczna, nie brała udziału w zabawach. Pewnego razu podpłynęła w otwarte ramiona Rick`a, spojrzała mu w twarz po czym przestała oddychać. „Samobójstwo” u delfinów jest możliwe, nie oddychają one automatycznie tak jak my, ale każdy wdech i wydech jest świadomy.

Dzień po śmierci Kathy Rick trafił do więzienia za próbę uwolnienia na wolność delfina. Przez 10 lat budował przemysł rozrywkowy wykorzystujący delfiny. Od śmierci Kathy już ponad 35 lat walczy o to, żeby ten przemysł zniszczyć. Ciąży mu na sumieniu świadomość, że sukces Flippera, w którym miał swój olbrzymi udział, wyzwolił w ludziach przemożną chęć do bliskiego obcowania z delfinami, a tym samym do ich masowego uwięzienia w parkach wodnych i delfinariach.

Podczas swoich licznych akcji trafił do japońskiego miasteczka Taiji, które reklamuje się Muzeum Wieloryba, licznymi posągami, a nawet pomnikami ku czci waleni. Tymczasem pozorna idylla skrywa mroczną tajemnicę. Każdego roku od września do maja w zatoce odbywa się brutalna nagonka. Setki delfinów migrujących w pobliżu Tajij są za pomocą fal dźwiękowych zaganiane do brzegu, gdzie za pomocą sieci więzi się je przez noc. Z samego ranka przyjeżdżają trenerzy, który wybierają młode i najładniejsze osobniki do delfinariów na całym świecie.

Cena za żywego delfina może sięgać 150 000 dolarów. Jeden delfin w parku rozrywki lub delfinarium może zarobić 1 milion dolarów rocznie.

Taiji jest największym dostawcą delfinów do parków wodnych i ośrodków delfinoterapii na całym świecie. Muzeum Wieloryba w Taiji pośredniczy w sprzedaży, zyskiem dzieląc się z rybakami i miastem.

flipper "The Cove" - Zatoka delfinów

http://kumano-world.org/Image/big/bm42.jpg

 

Trzymane w betonowych i szklanych akwariach delfiny bombardowane są hałasem, który je ogłusza i wywołuje stres. W każdym delfinarium znajduje się Dom Delfinów, do którego wstęp ma jedynie wybrany personel. Delfinom podaje się tam silne leki antystresowe. Nie można jednak naprawić  narządów wewnętrznych uszkodzonych w wyniku stałego hałasu, a należy pamiętać, że delfiny są słuchowcami i porozumiewają się za pomocą echolokacji. W zamknięciu nie mogą też zaspokoić potrzeby ruchu – na wolności przebywają dziennie nawet 60 km dziennie. Jakkolwiek by nie były szeroko uśmiechnięte, nie są szczęśliwe w zamknięciu.

Wróćmy jednak do zatoki przy Taiji. Co się dzieje z delfinami, które w drodze selekcji zostały odrzucone przez trenerów? Zostają zagonione do zatoczki znajdującej się poza zasięgiem wzroku ewentualnych mieszkańców i turystów, po czym następuje rzeź delfinów – wszystkie zostają zabite na mięso.

Za martwego delfina można uzyskać cenę 600 dolarów.

W wypowiedziach rybaków można usłyszeć pewien dualizm, z jednej strony zasłaniają się tradycją, mówiąc „Wy jecie krowy, my jemy delfiny”. Z drugiej strony mówią, że zabijają delfiny nie dla pieniędzy, ale by zwalczać szkodniki, za jakie władze państwa uznały delfiny, oskarżając je o zmniejszone połowy. Tymczasem większość społeczeństwa Japonii jest przekonana, że w ich kraju nie je się delfinów, co więcej próbki mięsa delfinów nie spełniają norm Urzędu Ochrony Konsumentów i Ministra Zdrowia (norma zawartości rtęci dla owoców morza wynosi 0,04 ppm, a mięso delfinów zawiera ponad 2000 jednostek Rtęci), a więc nie mogą trafić na rynek spożywczy.

flipper "The Cove" - Zatoka delfinów

https://assets.mubi.com/images/film/2016/image-w1280.jpg?1445893147

 

Gdzie więc trafia mięso ponad 23 000 zabijanych rocznie delfinów? Część mięsa można kupić w Muzeum Wieloryba Taiji i delektować się nim, podziwiając występy żywych delfinów. Część mięsa jest sprzedawana jako drogie, zdrowe mięso wielorybów poławianych w czystych wodach półkuli południowej. Władze Taiji chciały również dostarczać mięso delfinów do szkół, gdzie posiłki są obowiązkowe. Na szczęście dzięki akcji dwóch radnych udało się ten pomysł obalić. Jeśli nie jesteście świadomi jakie zagrożenia niesie rtęć w pożywieniu, koniecznie poznajcie historię fabryki Chisso i choroby Minamato.

Pisząc o tym filmie nie sposób nie wspomnieć o ludziach, którzy go stworzyli. Oprócz wspomnianego już Ricka Obarr`ego, w przedsięwzięciu wzięli udział działacze Towarzystwa Ochrony Oceanów, freediversi oraz ludzie dobrej woli. Aby dostać się do chronionej zatoki, ryzykowali lincz miejscowych rybaków oraz więzienie – prawo Japonii dopuszcza aresztowanie bez oskarżenia na 28 dni. W 90% przypadków wyrok zapada na podstawie zeznań świadków, a więc w tym przypadku negatywnie nastawionych rybaków. Szczęśliwie po wielu trudach i niebezpieczeństwach udało się nagrać ten dokument – świadectwo zepsucia człowieka i jego znieczulenia na otaczający świat.

Film do obejrzenia na VOD do 31 grudnia 2017 Zatoka delfinów – z polskimi napisami.

Więcej na temat delfinów w potrzebie możecie poczytać pod poniższymi linkami:

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: aneta@bpbywalec.pl

2 komentarze

Skomentuj
  • Straszne. Nie wiem, czy się zdecyduję obejrzeć taki film, choć brzmi to bardzo ciekawie. Wiedziałam, że delfiny często cierpią na depresję, bo są potwornie nieszczęśliwe w niewoli, nigdy nie zdecydowałam się na odwiedzenie delfinarium. Pamiętam, że kilka lat temu był pomysł budowy w Polsce, ale udało się to zablokować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *