Przeciętny polski pięciolatek bez wahania rozpozna lwa, żyrafę i pandę. Pokaż mu rysia — powie, że to duży kot.

I trudno mieć o to pretensje do dziecka. Wystarczy przejrzeć półkę z książeczkami w dowolnej księgarni: sawanna, dżungla, ocean. Zwierzęta, których nasze dzieci nie spotkają nigdy, chyba że za szybą w zoo. A te, które żyją dwadzieścia kilometrów od domu, są w tych książeczkach nieobecne.

Te trzy gatunki poniżej mieszkają w Polsce. Wszystkie trzy są pod ochroną. I żadnego z nich prawdopodobnie nigdy nie widziałaś na własne oczy.

Ryś — kot, który widzi Ciebie pierwszy

Ryś euroazjatycki to największy dziki kot w Polsce. Do siedemdziesięciu centymetrów w kłębie, charakterystyczne pędzelki na uszach, łapy tak szerokie, że na śniegu działają jak rakiety śnieżne.

Szukaj go w Karpatach i w puszczach północno-wschodniej Polski. Tylko że szukanie niewiele da. Ryś poluje o zmierzchu i świcie, porusza się bezszelestnie i ma słuch, który wyłapuje Cię na długo, zanim Ty zauważysz cokolwiek.

Realna szansa na spotkanie: bliska zeru. Realna szansa na zobaczenie tropu na śniegu: całkiem niezła, jeśli wiesz, gdzie patrzeć.

Zimorodek — błękit, który nie wygląda na polski

Pierwsze spotkanie z zimorodkiem większość ludzi kwituje niedowierzaniem. Ten ptak wygląda, jakby uciekł z tropikalnego akwarium: kobaltowy grzbiet, rdzawy brzuch, dziób nieproporcjonalnie długi względem całej reszty.

Mieszka nad czystymi rzekami i strumieniami. Gniazduje w norach, które wykuwa w stromych skarpach brzegowych — korytarz potrafi mieć metr długości. Poluje z zasiadki: siedzi nieruchomo nad wodą, po czym spada w nią jak kamień.

To akurat gatunek, który naprawdę możesz zobaczyć. Trzeba usiąść nad rzeką i po prostu czekać. Częściej usłyszysz go, niż zobaczysz — przelatuje nisko nad wodą, gwiżdżąc ostro i krótko.

Salamandra — ostrzeżenie zapisane kolorem

Żółto-czarne plamy salamandry plamistej nie są ozdobą. To komunikat dla drapieżników: jestem trująca, odpuść sobie. Skóra wydziela substancję, która skutecznie zniechęca do drugiej próby.

Działa to na tyle dobrze, że dorosła salamandra praktycznie nie ma naturalnych wrogów. Szukaj jej w wilgotnych lasach liściastych południowej Polski, po deszczu i o zmierzchu — w suchy, słoneczny dzień siedzi pod kłodą i nie ruszy się stamtąd.

Jeśli traficie na nią na szlaku: popatrzcie i zostawcie w spokoju. Jest pod ścisłą ochroną, a dotykanie jej nie służy ani jej, ani Wam.

Dlaczego w ogóle o tym piszę

Dziecko chroni to, co zna. Trudno przejmować się losem zwierzęcia, którego nie umie się nazwać.

Dlatego zrobiłam kolorowankę, w której nie ma ani jednego lwa. Dwadzieścia pięć gatunków z polskich lasów, łąk i rzek — tych trzech powyżej też.

Jedną stronę oddaję za darmo.

Wpisz adres e-mail, a wyślę Ci ją do wydruku razem z newsletterem o przyrodzie. Wydrukuj, daj dziecku kredki i zobacz, czy temat chwyci.

Cała kolorowanka — 56 stron, format większy niż typowa książeczka ze sklepu — jest opisana tutaj. Dla dzieci mniej więcej między piątym a dziesiątym rokiem życia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *