W okresie od marca do października trwa okres lęgowy ptaków i istnieje duża szansa, że podczas spaceru natkniemy się na pisklę poza gniazdem. W takiej chwili ogarnia nas wzruszenie nad losem biednego pisklęcia, mamy ochotę zapewnić mu opiekę, wykarmić i odchowanego wypuścić na wolność. Jest to cecha zwana empatią, tak charakterystyczna dla człowieka postrzeganego jako opiekuna wszystkiego żywego stworzenia. Ale czy nie powinniśmy pozostawić naturę samej sobie? Czy nasze decyzje podejmowane pod wpływem emocji tak naprawdę są dobre dla piskląt? No więc co zrobić, gdy znajdzie się pisklę?
Zanim pośpieszymy biednemu pisklakowi na ratunek musimy być pewni, że takowy tego ratunku potrzebuje. Większość piskląt bowiem opuszcza gniazdo, zanim jeszcze dobrze nauczy się latać. Rodzice opiekują się nim do uzyskania samodzielności, dostarczając mu na zmianę pożywienia. Czasami wystarczy więc pisklę, które znajduje się na chodniku lub jezdni położyć na koronie najbliższego drzewa lub krzewu, aby zapewnić mu bezpieczeństwo. Może być tak, że w wyniku np. gwałtownej burzy, wiatru, czy ulewy pisklę wypadło z gniazda. Jeśli nie ma połamanych skrzydeł, ani innych objawów zagrażających życiu, może być karmione przez rodziców i jeśli nie trafi na drapieżnika lub na wyjątkowo niesprzyjające warunki atmosferyczne, ma szanse na przeżycie i nie należy go ruszać. Jeśli natomiast ptak ma połamane skrzydła, zagraża mu drapieżnik, lub po dłuższej obserwacji (z pewnej odległości, żeby nie spłoszyć rodziców) widzimy, że żaden ptak nie przylatuje do pisklęcia, wtedy możemy spróbować takiego ptaszka przygarnąć. Jeśli ptak jest ledwo opierzony lub całkiem nagi bezwzględnie należy odłożyć go do gniazda – jeśli tylko jest to w zasięgu naszych możliwości.
Zanim jednak weźmiemy ptaka do domu, musimy pamiętać, że po pierwsze ptaki roznoszą różne choroby, którymi mogą zarazić się ludzie lub zwierzęta domowe, a po drugie mogą być zapasożycone i posiadać ptasie pchły, które mogą przenieść się na zwierzęta domowe. Z drugiej strony musimy zapewnić bezpieczeństwo skrzydlatemu pacjentowi, a więc zastanówmy się, czy będziemy mieli je gdzie trzymać (najlepiej w zasłoniętym miejscu, żeby nie odczuwało zbyt dużego stresu) i czy ochronimy je np. przed kotem czy psem.
Pisklęta żywią się przyniesionym przez rodziców pokarmem – ziarnojady ziarnem, ptaki owadożerne owadami. Tu pojawia się pierwszy problem przypadkowego hodowcy – dobroczyńcy: musi po pierwsze rozpoznać gatunek ptaka i zastanowić się, czy będzie w stanie takiego pisklaka wykarmić.
Z pisklęciem wegetarianinem jest jak z małym dzieckiem, trzeba je karmić co dwie godziny, między 6.00 a 18.00. Jeśli jest to pisklę, które ma do 12 dni życia, to samo będzie domagało się jedzenia, szeroko otwierając dzióbek. Jeśli jednak trafi nam się starsze pisklę, które było na etapie wychodzenia z gniazda, będzie się bało widoku człowieka i początkowo trzeba będzie siłą kłaść papkę do gardła. Ile jednorazowo należy podać pokarmu? Tyle, aby dobrze widoczne wole wypełniło się całkowicie.
Karmienie pisklęcia mięsożercy to zdecydowanie bardziej skomplikowana sprawa. Po pierwsze trzeba zapewnić mu odpowiednią ilość owadów: larw, dżdżownic, pędraków chrząszczy. Co gorsza takie pisklę musi być karmione co kilka minut, a więc jest to duże wyzwanie dla zastępczego rodzica.
Często zdarza się, że pisklęta w okolicach sadów zostają pozbawione opieki, w wyniku zatrucia się rodziców przez opryski. W takiej sytuacji pisklaki oprócz podstawowej opieki mogą potrzebować odtrutki. Za Janem Sokołowskim proponuję spróbować nakarmić takiego pacjenta kilkoma kroplami słodzonego mleka – jest to sprawdzona metoda na zatrucia przewodu pokarmowego, niestety nieskuteczna w przypadku zatruć organizmu drogami oddechowymi.
Jeśli ptak, którym się zaopiekujemy ma poranione skrzydła, złamane kończyny, lub inne objawy patologii najlepiej oddać go do weterynarza. Jeśli nie mamy od razu takiej możliwości, postarajmy się o małą klatkę, w której umieścimy wodę, a klatkę położymy w zacisznym miejscu, aby ptak mógł w spokoju regenerować siły. Jest jeszcze jedna możliwość: można zadzwonić do specjalisty z ośrodka rehabilitacji ptaków (centra takie powstają m.in. przy ogrodach zoologicznych i nadleśnictwach). Specjalista po wysłuchaniu opisu ptaka i jego stanu podpowie co zrobić, lub pokieruje nas do najbliższej jednostki pomocy medycznej dla zwierząt.
Tak więc, jeśli spotkasz na swej drodze pisklę teraz już będziesz mieć wskazówki, które pomogą Ci podjąć decyzję, czy ptak potrzebuje Twojej pomocy, czy też nie.
Jednak trochę inne postępowanie obowiązuje w przypadku sów i innych dużych ptaków drapieżnych. Co zrobić, gdy znajdzie się pisklę sowy? W miarę możliwości należy wypatrzyć gniazdo i umieścić ją w nim, a jeśli to niemożliwe to posadzić ją na jak najwyższej gałęzi drzewa. Rodzice będą ją nawoływać, żeby wspięła się do gniazda po kolejnych gałęziach drzewa.
W przypadku dużych ptaków drapieżnych musisz uważać na krążących w pobliżu rodziców pisklęcia. W tym przypadku najlepiej powiadomić odpowiednie służby leśne.
Może zainteresuje Cię również wpis o podobnej treści: Co zrobić gdy znajdzie się małe zwierze?
Znajdziesz tam praktyczny poradnik postępowania w przypadku znalezienia małego zwierzęcia – przewodnik ten możesz również odnieść do ptaków.
Kliknij w poniższą ikonkę, aby przejrzeć więcej ciekawych wpisów z serii PORADNIK.