fbpx

Dwa oblicza safari

Jeszcze na początku XX wieku słowo „safari” oznaczało wyprawę myśliwską na terenach Afryki Wschodniej. Obecnie termin ten poszerzony jest do formy zorganizowanego wypoczynki i rekreacji, polegającego na obserwowaniu i fotografowaniu dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku. A że żyjemy w czasach globalizacji, obecnie safari to już nie tylko Afryka, ale cały świat.

Safari to z pewnością marzenie każdego miłośnika przyrody, niebywała okazja aby obcować z naturą. Niestety coraz częściej są to typowe, skomercjalizowane wyjazdy mające wyciągać od turystów pieniądze. Uczestnicy safari to nieraz osoby nie zainteresowane tematem, ale szukające mocnych wrażeń i pamiątek, którymi mogliby się pochwalić po powrocie. Zwierzęta nierzadko są płoszone, a nierozważni turyści sami narażają się na ataki zdezorientowanych czy podrażnionych zwierząt.

Poniżej najpopularniejsze obszary proponujące safari:

Źródło: Newsweek
Źródło: Newsweek

Niestety jest również drugie, mniej barwne oblicze safari. Jeśli śledzicie mój profil na FB z pewnością wiecie kim jest Melissa Bachman i dlaczego z takimi emocjami zawsze o niej piszę. Co innego polowanie dla zdobyci pożywienia, co innego polowanie jako narzędzie zarządzania zasobami przyrodniczymi, a co innego kłusownictwo dla chwalenia się zdjęciami zabitych zwierząt.

Źródło: Newsweek
Źródło: Newsweek

Jeśli chodzi o polowania na zwierzęta, to w wyznaczonych miejscach, myśliwi z pozwoleniem na broń i odstrzał mają taką możliwość – oczywiście wiąże się to z niemałymi opłatami. W Afryce granice terenów łowieckich są ściśle wyznaczone, polowania odbywają się na ponad 400 – hektarowych farmach. Najwięcej takich miejsc można znaleźć w RPA, Mozambiku i Zimbabwe. Coraz popularniejsze są polowania przy użyciu łuku, a polowanie ma poprzedzać długotrwałe, „ekscytujące” tropienie – wszystko, aby klient był zadowolony i przyjechał ponownie ze swoim zasobnym portfelem. Niestety nielegalne polowania często odbywają się pod szyldem „legalne”, a wszystko tuszowane jest dzięki szerokim ramionom korupcji w krajach afrykańskich. Z resztą nie tylko tam.

Bardzo chciałabym, aby wróciły czasy, kiedy safari było skierowane dla miłośników zwierząt, i gdzie wybierali się ludzie wrażliwi i kulturalni. Może gdzieś jeszcze świat nie został zepsuty przez człowieka, jeśli tak, niech lepiej nikt go nie odkrywa..

Comments

One Comment

  • Myśliwy – nie taki zły jak go malują? – Blisko Przyrody

    […] Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że MYŚLIWY TO NIE TO SAMO CO KŁUSOWNIK (więcej o kłusownictwie możecie przeczytać we wpisie Dwa oblicza safari)! […]

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Aneta Bywalec
O mnie

Cześć!

Jestem magistrem biologii, pasjonatką fotografii przyrodniczej, a w prywatnym życiu żoną i mamą.

Jeśli masz do mnie jakieś pytanie to śmiało pisz na mail: [email protected]

Kupuj książki taniej w Taniej Książce!

Tematyczne cykle wpisów

Blisko Przyrody na Facebooku: