fbpx
Krzyk Czarnobyla - okładka

Krzyk Czarnobyla – Swietłana Aleksijewicz

Jeśli miałabym wskazać jaka książka spośród przeczytanych w 2018 roku zrobiła na mnie największe wrażenie, to zdecydowanie był to „Krzyk Czarnobyla” Swietłany Aleksijewicz. I chociaż przeczytałam ją już rok temu, to długo nie mogłam o niej zapomnieć, ale trudno było mi o niej cokolwiek napisać.

Wszyscy kojarzą Czarnobyl z awarią reaktora, wielką katastrofą ekologiczną i masowym przesiedleniem ludzi. Tymczasem dla około 2 milionów mieszkańców Białorusi Czarnobyl to nie historia, lecz ponura rzeczywistość. Wiele osób wyobraża sobie radioaktywnego grzyba, wszyscy znamy zdjęcia opuszczonych szkół i szpitali z psychodelicznymi laleczkami i bujną roślinnością, która przejęła miasteczko Prypeć. Niektórzy może szukają w internecie zdjęć dwugłowych psów i kotów, czy innych wynaturzeń, które mogło wywołać promieniowanie.

Ale kto z nas tak na prawdę wie co się stało 26 kwietnia 1986 roku i jakie tragiczne skutki dalekosiężne miało to wydarzenie? Być może serial „Czarnobyl” wstrząsnął Twoim postrzeganiem tego wydarzenia. Tym co mnie wstrząsnęło była właśnie książka „Krzyk Czarnobyla”.

Konsekwencje tej tragedii mogły mieć mniejszy zasięg, gdyby podjęto odpowiednie kroki i nie podjęto szeregu zgubnych w skutkach decyzji. Ale żeby zrozumieć dlaczego doszło do tragedii, która była do uniknięcia, trzeba pamiętać, że awaria miała miejsce w 1986 roku, kiedy Ukraina i Białoruś były krajami socjalistycznymi, w których partia i kult bohatera narodowego kierowały losami narodu.

Swietłana Aleksijewicz szczególnie zwraca w swojej książce uwagę właśnie na postawę władz, na poszczególne osoby, które miały jakikolwiek wpływ na wydarzenia związane z katastrofą i niejako oskarża o wszystko socjalizm i pielęgnowane przez ten system postawy ludzkie. Wiele osób wiedziało CO POWINNI ZROBIĆ, ale ważniejsze było zrobienie tego, czego oczekuje od nich partia. Wiele osób poświęciło zdrowie i życie, bo partia ich o to poprosiła. Dla milionów obywateli krajów socjalistycznych ważniejsze było stanięcie na piedestale i zostanie okrzykniętym bohaterem narodowym, niezależnie od tego z czym się to wiązało.

Książka szokuje, książka wzrusza, książka zmusza do refleksji. I z pewnością nie da się po niej zostać obojętnym. Jest to zapis zebranych przez autorkę wspomnień osób, które miały bezpośredni kontakt z tragedią. A więc przeczytasz jak wyglądało życie w Prypeci przed wybuchem, dowiesz się jak przebiegł wybuch, co się stało z mieszkańcami po wybuchu, jak wyglądała praca likwidatorów, jak mieszkańcy zareagowali na konieczność przesiedlenia, co działo się na szczeblach administracji państwowej, jakie skutki zdrowotne i społeczne były konsekwencją wybuchu.

Krzyk Czarnobyla

Mnie w tej książce najbardziej zszokowało to, że ludność Białorusi jest stygmatyzowana tą katastrofą i do dzisiaj wiele osób boryka się z chorobami popromiennymi. Tysiące osób straciło domy, bliskie osoby, własne zdrowie. A nam w szkole mówili, że dzieci po katastrofie przyjmowały jod. Ot najważniejsza informacja o całym zdarzeniu..

Sięgnęłam po tę książkę, bo sądziłam, że główna tematyka będzie skierowana na skutki ekologiczne całej katastrofy. Hasło Czarnobyl kojarzył mi się właśnie z katastrofa ekologiczną i jodem podawanym małym dzieciom tuż po katastrofie. Cóż za ignorancja! Jednak pocieszające z całej historii jest właśnie to, że nawet po takiej wielkiej katastrofie przyroda potrafi się odnowić i przejąć z powrotem to, co zabrał jej człowiek.

Strefa wykluczenia to obecnie swoisty rezerwat przyrody, do którego wciąż ściągają liczne gatunki zwierząt, w tym m.in. wilk, dla których to miejsce jest prawdziwym azylem.

Z książki powinno się wynieść ważną lekcję na przyszłość: nie własna chwała, nie podporządkowanie przepisom, ale dobro ludzkie powinno brać górę przy podejmowaniu istotnych decyzji.


Comments

2 komentarze

  • Czarnobyl kojarzy nam się z katastrofą i jodem, ponieważ o niczym innym się wtedy nie mówiło. Jak zawsze zresztą kiedy chodzi o sprawy polityczne. Nigdy w takich sytuacjach nie dowiemy się prawdy. Słyszałam kiedyś, że ten jod był podawany niepotrzebnie… Ja jestem dzieckiem, które ten jod dostało. Być może wpłynęło to na moje zdrowie, ale też się tego nigdy nie dowiem.

    • Aneta Bywalec
      Aneta Bywalec

      No właśnie zastanawiam się dlaczego w szkole nie był poruszany ten temat :/

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Aneta Bywalec
O mnie

Cześć!

Jestem magistrem biologii, pasjonatką fotografii przyrodniczej, a w prywatnym życiu żoną i mamą.

Jeśli masz do mnie jakieś pytanie to śmiało pisz na mail: [email protected]

Kupuj książki taniej w Taniej Książce!

Tematyczne cykle wpisów

Blisko Przyrody na Facebooku: