6 Najbardziej Przerażających Zwierząt Ludojadów w Historii
Wyobraź sobie, że największym zagrożeniem nie jest człowiek, lecz drapieżnik, który zaczął na niego polować. To nie są legendy ani scenariusze filmowe. To prawdziwe historie zwierząt, które przez lata polowały na ludzi, paraliżując całe wioski i miasta. Niektóre z nich zabiły dziesiątki, a nawet setki osób. Poznaj najgroźniejszych ludojadów w historii.
Lwy ludojady z Tsavo
Przez kilka miesięcy w 1898 roku dwa samce lwów wielokrotnie atakowały robotników budujących most kolejowy nad rzeką Tsavo na terenie dzisiejszej Kenii. Twierdzono, że lwy, którym nadano przydomki Duch (Ghost) i Mrok (Darkness), zabiły nawet 140 osób, a wiele z nich pożarły. Obecnie historycy uważają jednak, że rzeczywista liczba ofiar wynosiła około od 28 do 35. Grasujące lwy zostały ostatecznie zastrzelone przez angielsko-irlandzkiego inżyniera Johna Henry’ego Pattersona, który kazał wykonać z ich skór dywany.
Tygrysica z Champawat
Na początku XX wieku samica tygrysa miała rzekomo zabić 434 osób w Nepalu i Indiach w ciągu ośmiu lat. Zwierzę, znane jako Tygrysica z Champawat, zostało ostatecznie zabite przez urodzonego w Indiach brytyjskiego myśliwego Jima Corbetta. Badanie pośmiertne zwierzęcia wykazało, iż miało ono całkowicie zniszczone dwa kły, co mogło uniemożliwiać mu polowanie na jego naturalne ofiary. Trzy dekady później Corbett zastrzelił również parę tygrysów podejrzewanych o spowodowanie śmierci ponad 60 osób w Indiach w ciągu pięciu lat.
Lampart z Rudraprayag
Lampart ludojad grasujący w okolicach Rudraprayag w Indiach w latach 1918–1925, mógł zabić nawet 125 osób. Przez 8 lat mieszkańcy nie odważali się poruszać drogą prowadzącą pomiędzy hinduistycznymi świątyniami Kedarnath i Badrinath, jako że droga ta przechodziła przez terytorium lamparta. Strach doprowadził do tego, że miejscowi wieśniacy rzadko kiedy opuszczali swoje domy. Lampart nauczył się wybijać drzwi, wskakiwać przez okna albo nawet przedziurawiać pazurami cienkie gliniane ściany.
Rosnąca liczba ofiar doprowadziła do interwencji Brytyjskiego Parlamentu, który zlecił zabicie zwierzęcia słynnemu myśliwemu wielkich kotów, Jimowi Corbettowi. Dokonał tego jesienią 1925 po rozpoznaniu dróg przemieszczania się zwierzęcia. W Rudraprayag nadal stoi znak w miejscu upolowania lamparta.
Wargacz z Mysore
Kolejny ludojad pochodził nie skąd inąd jak znowu z Indii. W 1957 roku wargacz leniwy, nazwany Wargaczem z Mysore, miał zabić 12 osób i zranić 24 tyle. Niewielka część jego ofiar została pożarta. Wargacze nie są typowymi drapieżnikami polującymi na ludzi, ale łatwo je spłoszyć. Gdy poczują się zagrożone, stają się śmiertelnie groźne. Szybko biegają i atakują głównie twarz oraz kończyny swoimi długimi pazurami. W okolicy ostatecznie zabito niedźwiedzia dzięki urodzonemu w Indiach brytyjskiemu myśliwemu Kennethowi Andersonowi, choć nie jest jasne, czy do dzisiaj nie jest jasne czy był to ten osobnik, który atakował ludzi. Obecnie uważa się za mało prawdopodobne, aby wszystkie ataki były dziełem jednego osobnika.
Krokodyl Gustave
Krokodyl nilowy o imieniu Gustave od lat 80. XX wieku terroryzuje mieszkańców okolic rzeki Ruzizi i północnych wybrzeży jeziora Tanganika w Burundi. Według szacunków mierzy ponad 6 metrów długości, waży około 900 kilogramów i ma ponad 60 lat. Przypisuje mu się zabicie ponad 300 osób. Stał się również bohaterem filmu dokumentalnego wyprodukowanego przez PBS w 2004 roku.
Podjęto kilka nieudanych prób schwytania zabójczego krokodyla, którego długość szacowano na ponad 5,5 metra (18 stóp). Ostatni raz Gustave był widziany w 2015 roku.
Bestia z Gévaudan
Na koniec tajemnicza bestia z Gévaudan, która siała postrach w południowej Francji w latach 1764–1767. Bestia zabiła ponad 100 osób, głównie dzieci i kobiet. Liczne polowania z udziałem wojska nie powstrzymały ataków, co uczyniło z niej ogólnokrajową legendę. Do dziś jej dokładna tożsamość biologiczna pozostaje nieznana. Zwierzę po raz pierwszy zaatakowało w czerwcu 1764 roku w prowincji Gévaudan (obecny departament Lozère). Ofiary były zazwyczaj okaleczone, a stworzenie wyróżniało się niezwykłą śmiałością, atakując ludzi w biały dzień. Przez lata przerażeni mieszkańcy przypisywali ataki wilkołakom lub karze boskiej.
Król Ludwik XV wysłał do regionu swoich najlepszych strzelców i zawodowych łowców wilków. W czerwcu 1765 roku jeden z królewskich łowców zastrzelił dużego wilka i ogłosił koniec problemu. Ataki jednak wkrótce powróciły. W czerwcu 1767 roku miejscowy myśliwy o nazwisku Jean Chastel zastrzelił olbrzymiego wilka. Po tym wydarzeniu ataki ustały, co zamknęło krwawy okres. Ciało zwierzęcia zbadano i uznano za wilka, choć o nietypowych rozmiarach i budowie. Współcześni historycy i biolodzy uważają, że w rzeczywistości nie była to jedna bestia, lecz kilka osobników, np. wataha głodnych wilków.
Choć przypadki zwierząt ludojadów są niezwykle rzadkie, ich historie do dziś budzą grozę i fascynację. Lwy z Tsavo, Tygrysica z Champawat czy krokodyl Gustave na zawsze zapisały się w historii jako jedne z najniebezpieczniejszych drapieżników, jakie kiedykolwiek polowały na ludzi.