Moda na produkty ekologiczne nadal nie przemija. Postanowiłam wypróbować jeden z tych ekologicznych produktów, mając nadzieję, że bardziej naturalny skład mi posłuży. Z racji tego, że mam bardzo delikatną skórę wokół oczu i po użyciu zwykłych tuszy, kredek do oczu, czy cieni odczuwam cały dzień pewien dyskomfort i szczypanie oczu. Mój wybór padł na naturalną kredkę do oczu, konturówkę, Felicea, NUMER: 66 kolor granatowy.
Co w niej takiego wyjątkowego? Do jej produkcji użyto jedynie naturalnych składników i witaminy E, która działa kojąco i regenerująco.
MOJA OPINIA
Jest to moja pierwsza kolorowa kredka, do tej pory używałam głównie czarnej, czasem szarej. I pomimo, że początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego koloru, to już po pierwszym użyciu całkowicie się do niego przekonałam. Kredka nadaje oku wyrazu, świetnie nadaje się do codziennego makijażu, ale też można ją użyć na szczególną okazję kładąc grubszą kreskę. Kolejny atut kolorowej kredki jest taki, że nie trzeba używać cieni do powiek, żeby ożywić spojrzenie. Kreska ładnie się prowadzi i co ważne nie rozmazuje się i nie odbija na górnej powiece. Naturalna kredka do oczu Felicea jest więc produktem wytrzymałym, ale przy tym bardzo łatwo się ją zmywa – mi w zupełności wystarcza woda. Kredkę łatwo zastrugać, nie kruszy się przy tym i nie brudzi; nie tworzą się też zadziory, które mogą podrażnić powiekę.
Porównując kredkę Felicea do szarej kredki z Inglota, palmę pierwszeństwa przyznaję kredce Felicea. Dlaczego?
- kredka z Inglota nie rysuje tak lekko; przy grubszej kresce zdarzało mi się, że odbijała się na górnej powiece
- kredka Felicea nie drażni oczu, jest bardzo delikatna, a przy tym trwała.
Dostępnych jest 5 wariantów kolorystycznych, a ceny na tle innych kredek na rynku są bardzo przystępne.
Post powstał przy współpracy drogerii ekologicznej Better Land.