Recenzja książki „Życie zero waste” Kasi Wągrowskiej

Jeśli chcecie żyć bez śmieci i żyć lepiej, to książka „Życie zero waste Kasi Wągrowskiej z bloga ograniczamsie.com z pewnością Wam w tym pomoże!

Wszyscy mają książkę Kasi, mam i ja! Bardzo chciałam mieć ją na własność, brałam udział we wszystkich konkursach jakie tylko się pojawiały na blogach. Bez skutku. Na szczęście Agnieszka z bloga Ekologika – ekologiczny styl życia zlitowała się nad takimi nieszczęśliwcami jak ja i wypuściła swój prywatny egzemplarz w obieg i w końcu mogłam ja przeczytać!

Książka miała swoją premierą jakiś czas temu, pojawiło się mnóstwo recenzji i w związku z tym miałam nie pisać swojej, ale książka jest po prostu ŚWIETNA i nie wyobrażam sobie, żeby miało jej zabraknąć w dziale „Polecane książki”. Tak więc zapraszam na recenzję 🙂

Książka udała się nakładem wydawnictwa Znak, ma bardzo przyjemny format, dużą czcionkę i ogólnie graficznie jest miła w odbiorze. Bardzo, ale to bardzo zazdroszczę Kasi swobody pisania, zabawy słowem i lekkości przekazywania swoich doświadczeń! O czym jest książka? Jest to poradnik dla każdego, kto chce zaprzestać zaśmiecania świata i zacząć się cieszyć życiem w duchu minimalizmu, który wiąże się ściśle z tzw. ruchem zero waste (o ruchu zero waste możecie przeczytać tutaj: klik).

Na początku Kasia wprowadza nas w problem zaśmiecenia świata i pokazuje przykłady walki z tym problemem.  Proponuje też przyjrzenie się własnemu życiu i postawienia diagnozy: co dziś mogę zrobić, żeby ograniczyć produkcję śmieci. Cały poradnik to esencja już ponad dwuletniego doświadczenia Kasi w ograniczaniu śmieci, zwłaszcza plastiku. Przyglądając się swoim zakupom, swojej kuchni, łazience, czy szafie, możecie stwierdzić, czy te wszystkie dobra są Wam potrzebne. Czy aby na pewno banany trzeba pakować w foliowy woreczek, a do sprzątania domu trzech różnych specyfików. Zastanawiacie się co jednostka może zrobić w sprawie problemu śmieci? Oto co na ten temat mówi Kasia:

(…)każda zmiana, nawet najtrudniejsza do wprowadzenia, musi mieć kiedyś swój początek. Aktywności jednostek sumują się, by osiągnąć efekt kuli śnieżnej, na który tak bardzo czekam. Są zauważane przez innych ludzi, prowokują do dyskusji, edukują, a w końcu wpływają na działania przedsiębiorców i ustawodawców.

Osobiście bardzo spodobały mi się przepisy na domowej roboty kosmetyki i domową „chemię” do sprzątania. Natomiast czuję ogromny niedosyt rozdziałem poświęconemu dzieciom. Jako że jestem na bieżąco z zero waste wokół niemowlaka, dodałabym do tego rozdziału zdecydowanie więcej wiadomości, również porad dla matki karmiącej. Rozumiem, że „Życie zero waste” to Kasi osobiste doświadczenia, a okres niemowlęcy jej dzieci się już zakończył, ale mogła np. zamieścić wywiad na ten temat. Niedosyt z pewnością też czują Panowie, bo nie znajdą tu propozycji na wykonanie np. domowej roboty pianki do golenia.

W książce znajdziecie też zakładki „Bohaterowie zero waste”, czyli krótkie wywiady z osobami wdrażającymi w życie zasady zero waste. Jeśli jeszcze nie znacie tych osób, to warto zajrzeć na ich blogi po worek zero waste`owych inspiracji – polecam!

W książce poruszanych jest tyle ciekawych wątków, tyle cennych uwag, że nie będę się już więcej rozpisywać, po prostu zaproszę Was do lektury tego pierwszego na polskim rynku podręcznika zero waste!

zycie-zero-waste-szydelko Recenzja książki "Życie zero waste" Kasi Wągrowskiej

O autorze

Aneta Bywalec
Aneta Bywalec

Z wykształcenia biolog, z zamiłowania przyrodnik, w życiu szczęśliwa żona i mama. Jeśli masz pytania lub uwagi, napisz do mnie: [email protected]

5 komentarzy

Skomentuj
  • Mnie osobiście wydaje się, że już więcej nie mogę ze swojej strony zrobić aby not waste 🙂 teraz bardziej skupiam się na tym, aby nie waste my time 🙂
    Ale jedna rzecz mnie wpienia- dobra, banany bez woreczka; i tak, nabywam eko torby a w marketach i tak muszę pakować wszystko do foliówek :-//// Super byłoby zrobić jakąś mega kampanię na ten temat!Skierowaną do sklepów! Przecież można pakować produkty w papierowe torebki z makulatury; w wielu krajach tak właśnie jest. Co sądzisz?

    • No właśnie mnie zastanawia dlaczego w sklepach nie można wybrać torby lnianej, albo woreczków wielorazowych do pakowania towarów, choćby miały być płatne. Nie mówiąc już, że nie wszystkie piekarnie, zwłaszcza w marketach mają możliwość pakowania we własną torbę (bo już są zafoliowane, albo nie ma na stanie torebek papierowych, które zawsze są lepszym rozwiązaniem niż woreczki jednorazowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *