Skórki z jabłek to coś, co często bez zastanowienia trafia do kosza. Tymczasem można je łatwo wykorzystać na kilka sprytnych i ekologicznych sposobów.
Skórki z jabłek mają wiele cennych składników, między innymi potas, magnez, witaminę C i witaminy z grupy B. Co więc zrobić, żeby nie wyrzucać tego cennego surowca? Można zrobić niczego sobie kompot ze skórek, albo przy okazji pieczenia je wysuszyć. Po tym zabiegu można je jakiś czas przechowywać, najlepiej w papierowym opakowaniu. Przed włożeniem ich do opakowania należy się upewnić, że są naprawdę dobrze wysuszone, bo w innym przypadku po prostu spleśnieją.
![]()
Z suszonych skórek można przygotować aromatyczną herbatę o delikatnie jabłkowym smaku. Wystarczy je wysuszyć i zalać gorącą wodą — opcjonalnie z dodatkiem cynamonu lub miodu. Ponieważ w skórkach jest fruktoza, a suszone owoce zawsze mają więcej cukru niż świeże, dlatego im więcej damy skórek tym smak będzie bardziej intensywny, ale też bardziej słodki.
Kolejnym pomysłem jest domowy ocet jabłkowy. Skórki wystarczy zalać wodą, dodać odrobinę cukru i odstawić na kilka tygodni do fermentacji. Efektem będzie naturalny produkt, który można wykorzystać zarówno w kuchni, jak i do sprzątania.
Skórki jabłek można też zamienić w zdrową przekąskę. Po upieczeniu z odrobiną cynamonu i cukru stają się chrupiącymi chipsami — idealnymi jako alternatywa dla słodyczy.
Na koniec warto wspomnieć o ich zastosowaniu w ogrodzie. Skórki szybko się rozkładają, dlatego doskonale nadają się na kompost, wzbogacając glebę w cenne składniki odżywcze.
To prosty sposób, by ograniczyć marnowanie żywności i jednocześnie odkryć nowe, praktyczne zastosowania tego, co zwykle uznajemy za odpad.
Więcej wpisów z kategorii „Poradnik” znajdziesz klikając w poniższą grafikę.

A ja zawsze skórki wyrzucam, a mam suszarkę – to zacznę je suszyć do herbatek 🙂
Pomysłowo, pomysłowo 🙂
kompot ze skorek jest taki esencjonalny, tylko powinien po ugotowaniu postać kilka godzin ,aby ”naciągnąć” aromatem…
teraz dostrzegam swój błąd – u mnie kompot znika od razu, będę musiała go po prostu wcześniej ugotować, żeby mógł sobie poleżakować 🙂 dziękuję za poradę! 🙂