W mojej rodzinie nie ma żadnych myśliwych, leśniczych ani nawet wędkarzy. Gdy hodowaliśmy nutrie, zatrudnialiśmy specjalistę do ich zabijania. Jedynie co było oprawiane u nas w domu, to kury i karpie. Aż do studiów nie byłam zapoznana z tradycją myślistwa i jego rolą w gospodarce leśnej. Dla mnie myśliwy był ZŁY!
W skrócie
- 🎯 To nie jest wpis oceniający myślistwo w kategoriach dobra i zła – to zawód z regulacjami
- 📜 Łowiectwo dało podwaliny polskiej ochrony przyrody już od X wieku
- ⚖️ Myśliwy to nie kłusownik – działa zgodnie z prawem i etyką łowiecką
- 🐕 Kontrowersyjne pozostaje wykorzystywanie psów do szczucia zwierzyny
- 🌲 Paradoks: tępienie drapieżników i odstrzał zdrowych samców utrudnia odnowę lasu
Jak postrzegałam myśliwych?
Tak po prawdzie myśliwego nie kojarzyłam nigdy z dobrym gajowym z „Czerwonego Kapturka”, ale z leśniczówkami i gospodami pełnymi myśliwskich trofeów: poroży, wypchanych łbów, kaczek i skór zdobiących ławy i podłogi przed kominkami. Takie pomieszczenia były dla mnie lekko przerażające i zdecydowanie odpychające. Myśliwy zabijał kochane przeze mnie zwierzątka, więc z definicji był zły i okrutny, a jego działania były wynikiem zadufania w sobie i bezduszności nad losem naszych mniejszych braci.
Często jest tak, że najbardziej zatwardziali przeciwnicy lub zwolennicy po prostu nie znają dobrze tematu, albo poznali argumenty tylko jednej ze stron konfliktu. Tak było i w moim przypadku – przyznaję się do galopującej ignorancji zagadnienia myślistwa. Temat zgłębiłam, jak wspominałam, dopiero na studiach.
To nie jest tak, że zmieniłam zdanie o myśliwych i ze złych stali się dobrzy w moich oczach. Według mnie nie ma co rozpatrywać zajęcia myśliwych w kategoriach dobra i zła – to praca jak każda inna, mająca swoje zadanie i ścisłe wytyczne. Pytanie tylko, czy te zadania i wytyczne nie są zbyt mocno naciągane pod własne upodobania? I zdecydowanie nie zacznę akceptować fotografowania się z ubitą zwierzyną z szerokim uśmiechem i wieszania trofeów w domu nad kominkiem. Po prostu mi się to nie podoba i już.
Czym jest myślistwo w świetle prawa?
Jakie są obecnie założenia myślistwa? Według Wikipedii, myśliwy to:
Historycznie osoba zajmująca się łowiectwem, uczestnicząca w polowaniach w celu pozyskania mięsa, skór oraz kości, poroża i innych trofeów łowieckich. Obecnie – osoba zajmująca się gospodarką łowiecką zgodnie z prawem łowieckim i etyką łowiecką.
Cóż znaczy łowiectwo? Według ustawy Prawo łowieckie z 13 października 1995 roku:
Łowiectwo oznacza ochronę zwierząt łownych i gospodarczych w zgodzie z zasadami ekologii oraz racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.
Dawniej, gdy nie było plastików i innych tworzyw sztucznych, człowiek wykorzystywał wszystko, co oferowała natura. Obecnie trofea mają tylko prozaiczne znaczenie. Wykorzystuje się jednak mięso – miałam okazję jeść potrawkę z daniela i muszę przyznać, że próżno w sklepie mięsnym szukać tak delikatnego mięsa.
Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że MYŚLIWY TO NIE TO SAMO CO KŁUSOWNIK (więcej o kłusownictwie możecie przeczytać we wpisie „Dwa oblicza safari”)!
Myślistwo u podstaw polskiej ochrony przyrody
Po drugie, paradoksalnie łowiectwo i myślistwo dały podwaliny polskiej ochrony przyrody. Już w X wieku pojawiły się ograniczenia w wyniku rabunkowego korzystania z żywych zasobów lasów i puszcz. W XI wieku Bolesław Chrobry ustanowił zakaz polowania na bobry. Zygmunt Stary wprowadził ochronę żubra, sokoła i łabędzia. Ustanowiono tzw. venatio magna – wielkie łowy, czyli przywilej władcy do polowania na grubego zwierza (żubra, tura, jelenia, dzika i niedźwiedzia). Z małych łowów, venatio parva, mogli korzystać zwykli poddani (ptactwo, lisy, bobry, zające).
Możliwość polowania stała się w pewnym momencie przywilejem bogato urodzonych, szlachty i kleru. Zaczęto wyznaczać tereny, na których można było polować. W XV wieku powstały pierwsze przepisy nakazujące właścicielom gruntów, na których istniały pozwolenia na polowanie, utrzymania pogłowia zwierzyny, zwłaszcza grubej, której liczebność gwałtownie spadała.
Przepisy prawa dotyczące kłusowników były bardzo surowe – człowiek pojmany na polowaniu na cudzej ziemi był karany śmiercią. W 1775 roku uchwalono ustawę łowiecką, która ustalała okresy ochronne.

Co ciekawe (i paradoksalne), patronem myśliwych jest św. Hubert, który z lubością polował przez większość swej młodości, po czym pewne zdarzenie podczas polowania sprawiło, że postanowił już nigdy nie zabić żadnej istoty (podobno przeszedł również na wegetarianizm). Jego przemiana doprowadziła go ostatecznie do godności biskupiej, a to właśnie jego życie po zakończeniu przygody z myślistwem sprawiło, że stał się świętym – dlaczego więc myśliwi nie wezmą przykładu ze swego patrona?
Kontrowersje: stres zwierząt i psy myśliwskie
Przeciwnicy polowań z pewnością zgodzą się, że jakie by nie były wzniosłe cele myślistwa, zalety łowiectwa i ich pozytywne skutki dla ekosystemu lasu, jest to jednak niehumanitarne i ogromnie stresujące dla zwierząt żyjących w lesie. Tłum ludzi – myśliwych i widzów, psia nagonka ujadająca wniebogłosy i pędząca za wszystkim co się rusza, dudniące rogi, huk strzelb. Zwierzę czuje ogromny stres, ucieka przed zgrają psów, w końcu jest nimi otoczone i szczute, po czym pada strzał; zwierzę nieraz ranne ucieka jeszcze czas jakiś, aż serce nie wytrzymuje i pada martwe.
Owszem, istnieją polowania z ambony, gdzie zabite zwierzę nieraz nawet nie było świadome zagrożenia, ale polowanie nie trwa jeden dzień i nie kończy się na zabiciu jednego osobnika – reszta stada, rodziny zrywa się do szaleńczej ucieczki.
Przeciwnikom polowań nie podoba się również idea wykorzystywania psów do szczucia dzikich zwierząt. W tym punkcie mam duży dylemat – co o tym myśleć? W przypadku używania psów do obrony stad przed drapieżnikami mało kto zgłasza zastrzeżenia, pomimo że czasem psy zostają ranne albo po prostu zagryzione – tu pies zostaje wykorzystany do stróżowania. A myśliwy? Używa psa do zabijania i aportowania martwych kaczek. Pies zwiększa stres ściganych zwierząt i sukces strzelecki właścicieli – i z obrońcy zmienia się w agresora.
1 stycznia 2012 roku zmieniono brzmienie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Wprowadzono legalne działania, jakie może podjąć dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego wobec wałęsających się psów. Wcześniejszy zapis dotyczył „zwalczania” bez dokładnego zdefiniowania, wobec czego zdarzały się odstrzały psów. Psy z ras myśliwskich były przez to bardziej zagrożone, bo mają w naturę wpisane polowanie i szczucie zwierząt, a więc myśliwi mogli brać je na odstrzał, sądząc, że mogą zranić zwierzynę lub są używane przez kłusowników.
Paradoks gospodarki leśnej
Widzę jeden wielki paradoks w gospodarowaniu lasami. W lesie naturalnymi czyścicielami są duże drapieżniki, które ograniczają liczebność zwierząt roślinożernych, przez co młode drzewa są słabo zgryzane, dzięki czemu las może się odnawiać. Ofiarami padają młode, samice i stare samce.
W lesie użytkowanym gospodarczo czyścicielami są myśliwi – tępią drapieżniki, hodują roślinożerców i polują na zdrowe samce dla ich trofeów, przez co następuje intensywne zgryzanie młodych drzew i trudności w odnawianiu lasu. Wydaje się ogromne kwoty na szkółki, na zabezpieczanie ich mechanicznie i chemicznie przed zgryzaniem. I gdzie tu sens?
W Polsce ten problem nie występuje na dużą skalę, ale w różnych częściach świata, np. w Indiach, zdarzają się zwierzęta ludojady, które zagrażają lokalnym społecznościom – i tu na scenę wkraczają myśliwi. Myśliwi, a czasami ekolodzy, pilnują również, aby duże drapieżniki nie pozwalały sobie na zbyt wiele w pobliżu siedlisk ludzkich. Mają więc prawo do odłowu takich zwierząt i wywiezienia ich w odległe miejsce, choć ta metoda niestety zawodzi, bo wywiezione zwierzę często z uporem maniaka powraca w to samo miejsce.
Myśliwi przydają się również do uprzątnięcia bigosu, jaki ludzie sami sobie zawarzyli, czyli inwazji obcych gatunków wyniszczającej rodzimą faunę. W Polsce jest to parę gatunków, ale np. w Australii problem ma charakter katastrofalny i wydaje się, że jest nie do powstrzymania.
Założeniem tego wpisu nie jest przekonywanie Was, czy myśliwy jest dobry, czy zły. Wpis ma nieść przesłanie, że każdy kijek ma dwa końce – warto przyjrzeć się całości, aby mieć obiektywny obraz sytuacji.
Myślistwo – najczęściej zadawane pytania
Czym różni się myśliwy od kłusownika?
Myśliwy działa legalnie, zgodnie z prawem łowieckim i etyką łowiecką, natomiast kłusownik łamie te przepisy – to zasadnicza różnica, mimo że oba te słowa bywają mylone.
Jaką rolę odegrało łowiectwo w historii ochrony przyrody w Polsce?
Paradoksalnie ogromną – już w XI wieku Bolesław Chrobry zakazał polowań na bobry, a Zygmunt Stary objął ochroną żubra, sokoła i łabędzia. Pierwsze przepisy o ochronie zwierzyny sięgają X wieku.
Kim jest patron myśliwych?
Święty Hubert – co paradoksalne, po pewnym zdarzeniu podczas polowania zarzucił myślistwo do końca życia i podobno przeszedł na wegetarianizm.
Dlaczego wykorzystywanie psów na polowaniach budzi kontrowersje?
Bo psy używane do szczucia zwierzyny zwiększają jej stres i ułatwiają myśliwym sukces strzelecki, zmieniając się z obrońców w agresorów – w przeciwieństwie do psów pilnujących stad przed drapieżnikami.
Na czym polega paradoks gospodarki leśnej związany z myślistwem?
Myśliwi często tępią drapieżniki i polują na zdrowe samce dla trofeów, podczas gdy naturalni drapieżnicy eliminują głównie młode, samice i stare samce – co utrudnia odnowę lasu i generuje koszty jego ochrony.

Z tego cyklu





Dodaj komentarz