Pieluchy wielorazowe
Wielorazowe pieluchy mogą się kojarzyć z koszmarem naszych mam i babć, jakim było ciągłe gotowanie i rozwieszanie po mieszkaniach tetrowych pieluch. Dzieci trzeba było ciągle przebierać z przemoczonych ciuszków, łóżeczka wykładać ceratami – jednym słowem zamiast cieszyć się okresem niemowlęcym, sen z powiek umykał przez widmo pieluch. Współczesne pieluchy wielorazowe na szczęście nie wymagają gotowania, a dodatkowo są równie chłonne co pampersy. Jak dla mnie same zalety.

W skrócie
- Koszt startowy to ponad 900 zł, ale w dłuższej perspektywie taniej niż pampersy.
- Zdrowsze dla pupy (bez związków ropopochodnych) i przyjazne środowisku.
- Testowane marki: Kokosi New Born (otulacze PUL + wkłady bambusowe) i Milovia One Size PUL (regulacja od 4 do 16 kg).
- Przy częstym przewijaniu (co ok. 2 godziny) mały zestaw szybko okazuje się niewystarczający.
- Pranie: max 60°C, bez wybielaczy, płynów zmiękczających i olejków, proszek dla dzieci + odkażacz na bazie sody.
- Mimo drobnych trudności – szczerze polecane: zdrowa pupa, korzyść dla środowiska i portfela, wsparcie polskich producentów.
Wydatek jest dość spory, ponieważ za jednym razem trzeba wydać lekką ręką ponad 900 zł, ale w perspektywie czasu zakup ten jest bardziej korzystny niż używanie popularnych pampersów. Dodatkowo pieluchy te są zdrowe dla pup dzieci, ponieważ nie zawierają związków ropopochodnych i innych związków alergizujących; pupa może oddychać. Pieluchy są też przyjazne dla środowiska: fakt faktem trzeba zużywać prąd i wodę na pranie, ale nie zaśmiecamy świata tysiącami ton pampersowych śmieci.
Poniżej przedstawiam dwa rodzaje pieluch wielorazowych, które miałam okazję przetestować.
Kokosi New Born
Na pierwszy okres pieluchowania zaopatrzyłam się w 3 otulacze PUL oraz 15 wkładów bambusowych firmy Kokosi – to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wzory otulaczy przecudowne, przyjemne, delikatne, wkłady również miękkie, bez żadnych ostrych końcówek, bez folii, bez klejów (zapinane na napy), wszystko naturalne. Pupa wyglądała wręcz cudownie w takim zestawie.

Jednakże, jak to często bywa pierwsze wrażenie okazało się mylne. Po pierwszym tygodniu stosowania pojawiła się irytacja. Początkowo, przez pierwsze 3 dni, kiedy nasze dziecko jeszcze mało siusiało i zamiast kupki wydalało smółkę, zarówno otulacze jak i wkłady sprawowały się rewelacyjnie. Otulacze New Born mają ten plus, że można je trochę regulować, także kikut pępka jest bezpieczny, a po odpadnięciu kikuta pieluszkę można „powiększyć”, tak że pasuje na rosnące szybko dziecko. W szpitalu kilka razy musieliśmy się posiłkować zwykłym pampersem i niestety skutki od razu były widoczne w postaci poszczypanej pupy. Przy naszych ekologicznych pieluszkach pupa pozostawała zdrowa. Ale kiedy córka zaczęła częściej siusiać, a kupka była już bardziej wodnista, zdarzało się, że praktycznie po każdym przebudzeniu (jakieś 2 godziny) dziecko trzeba było przebierać, bo było przesikane, albo trochę kupki wyszło poza otulacz, tak że dziecko było do mycia, a otulacz do prania. Przy trzech otulaczach pralka chodziła czasem 2 razy dziennie, a często i to nie wystarczało. Otulacze teoretycznie powinny wystarczyć do końca pierwszego miesiąca, przy mniejszych bobasach do drugiego, więc nie opłaca się kupować zbyt wiele otulaczy i wkładów. Ale przy częstotliwości wymiany pieluch średnio co 2 godziny nie ma szans, żeby taki zestaw wystarczył. Chyba lepiej więc zacisnąć zęby i na ten pierwszy okres zaopatrzyć się w zwykłe pampersy.
Milovia One Size PUL
Po drugim tygodniu stosowania pieluch zamówiliśmy drugi zestaw, który ma nam wystarczyć do końca okresu pieluchowania. Tym razem na wszelki wypadek zamówiliśmy nie 3, ale 4 otulacze i 15 wkładów. Z tym, że miało to nastąpić około 2 miesiąca życia, a więc kiedy tych kupek ma podobno już być mniej, a więc trochę mniej przewijania. Więc pralka chodzi codziennie, żeby zawsze dostępny był czysty wkład. Na ten okres pieluchowania zdecydowaliśmy się na pieluchy firmy Milovia.

Szczęśliwie tym razem nie zdarzyło się, żeby otulacz przemókł. Czasem jednak wkład może się przekręcić i wnętrze otulacza było przybrudzone, ale nigdy nic nie wyszło poza otulacz. Podobnie jak otulacze firmy Kokosi, otulacze Milovia są zapinane na napy. Mają trzy etapy regulacji, tak więc są przeznaczone dla dzieci od 4 do 16 kg. Dodatkowo na wkłady zakładaliśmy bibułkę, którą wraz z kupką można wyrzucić do toalety – fajna opcja, bo jakoś przyjemniej wkłada się do pralki w miarę czyste wkłady, a nie z resztkami kupki. Ich plusem jest również to, że można ich użyć do wytarcia pupy. Niestety przy kolejnym zamówieniu otrzymaliśmy bibułki kukurydziane, które już nie były takie fajne – nie nadawały się jako szmatki i największy ich minus: przyklejały się do pupy, przez co pupa nieraz była podrażniona. Jednak po odstawieniu bibułek pupa wciąż i wciąż była zaczerwieniona. Po konsultacji z producentem okazało się, że być może dawaliśmy zbyt mało proszku i wkłady były zwyczajnie niedoprane. Ale po kilkukrotnym wypraniu sytuacja się powtarzała, z ciężkim sercem musieliśmy więc odstawić pieluchy i chwilowo przerzucić się na pieluchy jednorazowe. Taki rodzaj uczulenia zdarza się bardzo rzadko, jak pech to pech. Muszę tu jednak oddać ukłon w kierunku producenta, bo w zaistniałej sytuacji okazał pełen profesjonalizm i zaangażowanie w sprawę.
Pranie i pielęgnacja

Co istotne, wkłady i otulacze pierze się w pralce wraz z innym rodzajem prania, ale nie wolno stosować temperatury powyżej 60 stopni, nie wolno stosować wybielaczy, płynów zmiękczających, mydeł, olejków, nie wolno ich suszyć w suszarce, ani na kaloryferze. Do prania polecam proszek do prania dla dzieci (Lovela, Dzidziuś, Jelp) i łyżkę odkażacza. Odkażacz jest antybakteryjny, składa się z sody i przyjaznych dla skóry dziecka oraz dla środowiska substancji. Jeśli chodzi o przechowywanie brudnych pieluszek, niezbędny jest oczywiście szczelny kubeł. O dziwo dość ciężko znaleźć coś takiego, co nie kosztowałoby zawrotnych jak na taki produkt cen. Do kubła można wkropić parę kropel olejku z drzewa herbacianego, który ma właściwości antybakteryjne.

Wady
Żeby być w pełni obiektywną, muszę jednak przyznać, że aspekt prania bywa męczący. Bo, żeby załadować pralkę, nie wystarczy włożyć do niej te 4 otulacze i 15 wkładów. A przecież trzeba mieć kilka kompletów w zapasie. Tak więc przy pralce na 7 kg, do każdego prania wrzucamy wszystko co zdążyło się w ciągu dnia ubrudzić, albo na siłę szukamy czegoś czym można uzupełnić bęben. A że otulaczy ani wkładów nie można prać w żadnych płynach zmiękczających, ani olejkach eterycznych, pranie nie jest tak przyjemne jak zwykle. Taki mały minus. Dodatkowo zimą wkłady wolno schną.
Podsumowanie
Pomimo różnych doświadczeń, szczerze polecam wszystkim rodzicom stosowanie pieluszek wielorazowych, mimo obaw, że jest z tym dużo zachodu, trzeba prać, i co jeśli wychodzimy na spacer lub w gości. Korzyści są potrójne: zdrowa pupa naszego dziecka, dbałość o środowisko i długofalowa korzyść dla portfela. Kolejny plus: wspieracie polskich przedsiębiorców, bo obie opisywane przeze mnie zestawy pochodzą od polskich producentów. A poza tym, maluszki w takich pieluszkach wyglądają rozbrajająco!
Najczęściej zadawane pytania
Ile kosztują pieluchy wielorazowe na start?
Pierwszy zestaw to wydatek rzędu ponad 900 zł, ale w dłuższej perspektywie czasu wychodzi taniej niż regularne kupowanie pampersów.
Jak prać pieluchy wielorazowe?
W maksymalnie 60 stopniach, bez wybielaczy, płynów zmiękczających, mydeł i olejków eterycznych. Najlepiej sprawdza się proszek do prania dla dzieci z dodatkiem odkażacza na bazie sody. Nie wolno ich suszyć w suszarce ani na kaloryferze.
Czy pieluchy wielorazowe mogą podrażniać skórę dziecka?
Zdarza się to rzadko, ale możliwe – w opisywanym przypadku reakcję wywołała konkretna partia bibułek kukurydzianych używanych z wkładami. Po ich odstawieniu i konsultacji z producentem konieczne było czasowe przejście na pieluchy jednorazowe.
Jakie są wady pieluch wielorazowych?
Częste pranie i konieczność posiadania kilku kompletów na zmianę, trudność z uzupełnianiem bębna pralki oraz długie schnięcie wkładów zimą.
