Bąk czy trzmiel?
Co to jest: lata na łące, zwłaszcza przy koniczynie, i gryzie? Każde dziecko powie, że to przecież bąk! I tak dorastamy, żyjąc w niewiedzy, bo owad, którego namiętnie nazywamy bąkiem, to trzmiel, a na dodatek nie gryzie, tylko żądli.
W skrócie:
- 🐝 To, co nazywamy „bąkiem” na łące, to najczęściej trzmiel – żądli, nie gryzie
- 🩸 Prawdziwy bąk (bąk bydlęcy) to muchówka, której samice żywią się krwią i mogą przenosić choroby
- 🐄 Za bolesne ukłucia często obwiniamy gza bydlęcego, ale gzy w ogóle nie atakują ludzi
- 🦆 „Bąk” to też… ptak! Bąk zwyczajny z rodziny czaplowatych
Trzmiel – ten, którego naprawdę spotykasz na łące
Trzmiel to nic innego jak duży, krępy owad z rodziny pszczołowatych. Większość trzmieli ma czarne ciało z licznymi włoskami i pomarańczowymi lub żółtymi pasami. Mają żądła, a więc mogą użądlić, ale tylko w przypadku, gdy zostaną przygniecione. Mają gładkie żądła i w przeciwieństwie do pszczół nie pozostawiają żądła w skórze. Trzmiele są owadami społecznymi, często można zobaczyć całe „roje”, np. na kwiatach lawendy. Ale co najważniejsze, trzmiele są owadami pożytecznymi, zapylają rośliny, również te, z których korzysta człowiek, m.in. pomidory.



Bąk bydlęcy – prawdziwy krwiopijca
No dobrze, ale w takim razie jak wygląda bąk? Bąk bydlęcy (Tabanus bovinus), bo o nim mowa, należy do rzędu muchówek, a więc pokrój jego ciała przypomina kształtem muchę domową, jest jednak od niej znacznie większy. Oczy ma zielone, na tułowiu porastają go żółte włoski i lata z głośnym brzęczeniem. I podobnie jak u komarów, to samice są krwiożerczymi bestiami, które żywią się krwią zwierząt. Niestety my, ludzie, również widniejemy w ich menu! Jego ukłucia są bolesne, na skórze pozostaje duży bąbel, który potrafi swędzieć kilka dni. Ale żeby tego było mało, ukłucia mogą być dla nas niebezpieczne, ze względu na to, że bąki są przenosicielami chorób (np. wąglik) i pasożytów (nicienie, świdrowce). Miejcie się na baczności zwłaszcza w okolicy pastwisk i zbiorników wodnych, zwłaszcza zabagnionych, gdzie samice składają jaja.
Giez bydlęcy – niesłusznie oskarżany
Jak widzicie, bąka nie da się pomylić z trzmielem, natomiast można go pomylić z tzw. końską muchą, czyli gzem bydlęcym dużym, którym jest nikt inny, tylko Hypoderma bovis. Właśnie końską muchę winimy za dotkliwe ukłucia, które nas spotykają. A to błąd, bo kłują bąki, gzy nie atakują człowieka – mają uwsteczniony aparat gębowy, który uniemożliwia im kłucie. Ich larwy natomiast są pasożytami bydła i mogą rozwijać się również u człowieka, ale jest to bardzo rzadkie zjawisko, przynajmniej w Polsce (uff, co za ulga!). Bąk bydlęcy należy do rodziny bąkowatych, a giez bydlęcy do rodziny gzowatych, które również należą do rzędu muchówek. Jest mniejszy od bąka, ale większy od muchy domowej.
A może chodziło Ci o ptaka?
Ciekawostka: pytając ornitologa, jak wygląda bąk, możecie uzyskać mylną odpowiedź w stosunku do tej przez Was oczekiwanej. Istnieje też bąk – ptak! Bąk zwyczajny (Botaurus stellaris), bo o nim tu mowa, to gatunek ptaka z rodziny czaplowatych, występujący w Polsce.

Obejrzyj video
Bąk i trzmiel – najczęściej zadawane pytania
Czym jest owad, którego nazywamy „bąkiem” na łące?
W większości przypadków to trzmiel – duży, owłosiony owad z rodziny pszczołowatych, czarny z żółtymi lub pomarańczowymi pasami.
Czy trzmiel gryzie?
Nie, trzmiel żądli, i to tylko wtedy, gdy zostanie przygnieciony. W przeciwieństwie do pszczoły nie zostawia żądła w skórze.
Czym różni się prawdziwy bąk od gza?
Bąk bydlęcy (Tabanus bovinus) to muchówka, której samice żywią się krwią i bolesnie kłują. Giez bydlęcy w ogóle nie atakuje ludzi – ma uwsteczniony aparat gębowy.
Czy ukąszenie bąka jest niebezpieczne?
Może być – bąki bywają przenosicielami chorób takich jak wąglik oraz pasożytów, np. nicieni.
Czy „bąk” to tylko owad?
Nie – to również nazwa ptaka: bąk zwyczajny (Botaurus stellaris) z rodziny czaplowatych, występujący w Polsce.

O, to było interesujące!
Mogę się pochwalić,że pierwszy raz w życiu użądlił mnie trzmiel.Nie było żądła więc nikt nie uwierzył ,że tak boli….bolało tak bardzo ,że byłam bliska płaczu,ani pszczoła ,ano osa nie użądli tak boleśnie jak bączek.Nie polecam.
Ooo, miała Pani niezwykłego pecha! A czy miała Pani jakieś objawy po użądleniu?
Mnie właśnie wczoraj ugryzł… 1 cm bliżej i by był podwójny ból 😛 Usiadłem na nim w bokserkach echh
To można powiedzieć szczęście w nieszczęściu 😂🤣😅
Mnie użądlił w tył głowy jak byłem dzieckiem i pamiętam ten ból jak by ktoś mi młotkiem przyłożył. Pszczółki ten mnie gryzły najgorzej było jak mi jedna żądło zostawiła w wardze. Wyglądałem wówczas jak biały subsaharyjczyk 😛
Tak, użądlenia w wargę dają spektakularne efekty, całe szczęście że nie użądliła w język!
Bączki , trzmieliczki są fajne , zapylają kwiatuszki i fajnie bzyczą . Nigdy nie zabijam trzmieli , i pszczoł tylko zabijam czasem osy . Ale trzmieliczków nie zabije bo sæ ładne i pozytezne
Tyle lat żyję i dopiero dziś się dowiedziałam, że to co zawsze miałam za bąka nim nie jest. A teraz chodzę po sieci i wszystko to potwierdza, także Twój wpis… To taki szok trochę jak cukrem waniliNowym 🙂
Jeśli chodzi o owady to już kilka lat temu zdążyłem się doedukować (było, przyznam, dla mnie dużym zaskoczeniem, że to, co przez całe życie uważałem za bąka nim nie jest), a jeszcze większym – dodaję humorystycznie – było odkrycie – to tak a propos końcówki komentarza, że to cukier wanilinowy (czyli związek chemiczny, będący jednym ze składników prawdziwej wanilii) nie zaś waniliowy.
O tak, dla mnie to było odkrycie stulecia! I co wstyd przyznać, było to stosunkowo niedawno 😉
Całe życie w kłamstwie… 😜
Mnie oświeciła 6 letnia córka, że bąk to nie bąk tylko trzmiel. Wychodzi na to, że jajko mądrzejsze od kury.
Trochę już żyję na tym świecie i dopiero dzisiaj się dowiedziałam,że bąk to nie bąk,tylko trzmiel…
A powiadają,że człowiek się uczy całe życie hehe 🙂
Jak się okazuje nie Ty jedna żyłaś w błogiej nieświadomości 😉
Wczoraj w ogródku zrywałam maliny, koło 14.00 poczułam lekkie kłucie przez bluzkę w brzuch. Patrzę, a tu bączek siedzi i sobie próbuje „podjadać”. Użąflił mnie. Strzepnęłam go i od razu miejsce nasmarowałam octem i wypiłam tabletkę wapna. Nie bolało do teraz /5.00 rano/. Dlatego tu jestem. Nie znalazłam antidotum na ból, więc powtórzę zabieg z octem i podwójne wapno. Pozdrawiam.
O, przykro mi to słyszeć 🙁 z racji chłodu owady latające robią się już ospałe i ich reakcje są odmienne niż w cieplejszych porach roku
Bąk jest kanwą tego świata. Owad bąk, ptak bąk, z tyłka- bąk, zabawka – bąk. W badaniach NMR – precesja bąka. Jest zajazd Bąk w Nadarzynie, miejscowość Bąk. Bąk to ulubiona czynność tylnonapędowych wozów – można go kręcić. Piłkarz Bąk, co to kiedyś Engel puścił. Są też ciemne strony – Józef Bąk od Tuska.
No proszę, jakie ciekawe zestawienie wyszło 😀
Mila Pani, szkoda że nie rozwinęła Pani tego tematu.Są owady podobne do osy i nie tylko które my nazywamy bzyki. to bardzo przyjazne owady z rodziny muchówek ,bardzo ciekawskie. Potrafią usiąść na nosie, na ramieniu,przyjemnie łaskoczą.Jak wspomniałem jedne podobne są do malej osy inne są podobne właśnie do gza i dlatego się ich boimy.Jednakże rozpoznawalną cecha jest to że potrafią zawisać w bezruchu w powietrzu, jak się im podstawi rękę powoli to zazwyczaj siadają ,nie mylić z Fruczakiem gołąbkiem (Macroglossum stellatarum) który ma ludzkie oczy a nie siatkę.
Szanowny Panie, taki jest zamysł w tym roku, żeby edytować wszystkie opublikowane wpisy, bardzo chętnie wzbogacę ten post o sugerowane informacje 😊
To bzygowate, nie „bzyki”. Ogromna rodzina i tylko niektóre potrafią zawisać – bujanki, bzygi tak, ale już gnojki raczej nie. Z drugiej strony są też pszczoły, które tak robią – np. makatka zbójnica. Stąd nie jest to żadnym ich wyznacznikiem. I zdecydowanie fruczak ma oczy złożone (coś co Pan określa „siatką”, jak mniemam).
Jestem prawie pewny, że mamy tu do czynienia z tzw. fałszywym przyjacielem w obszarze dialektów. Czyli „bąk” regionalnie oznacza owada zwanego potocznie trzmielem w reszcie Polski. Warto pamiętać, że mamy określenia gatunków naukowe (tj. łacińskie) oraz potoczne, w tych drugich są mniej lub bardziej przyjęte nazwy ogólnopolskie (słownikowe), potoczne nazwy ogólnopolskie (np. gapa na gawrona), potoczne regionalne. Ileż razy to słyszę, że nie ma czegoś takiego jak „glizda”, tylko „glista” – co prawda inny przykład, ale podobna sprawa, bo w śląskim „glizda” jak najbardziej istnieje i nie jest „glistą”. To właśnie fałszywy przyjaciel, nie błąd. Podobnie „bąk” w różnych regionach (w tym na Śląsku) jest regionalnym określeniem trzmiela. Nie błędnym, ale regionalnym. A to, że coś oznaczającego w danym regionie może znaczyć coś innego w innym, to normalna sprawa.